X
Argentyna, Chile, poradnik

Aconcagua w pytaniach i odpowiedziach

5 listopada 2018 9

To już trzy lata odkąd udało nam się postawić nogę na wierzchołku Aconcagui. Pełną relację z wyprawy zawarłem w książce Aconcagua. W cieniu Śnieżnego Strażnika. Starałem się dość szczegółowo opisać moje przeżycia i podzielić się spostrzeżeniami z solowego wejścia na szczyt. Jednakże od czasu do czasu dostaję pytania od zapalonych górołazów, którzy jako cel obrali sobie wejście na najwyższy szczyt Ameryki. Pytacie o różne rzeczy związane formalnościami, przygotowaniami, sprzętem, samą wyprawą itd., itp.

Postarałem się wychwycić wszystkie nużące Was pytania i przedstawić w poniższym podsumowaniu. Jeżeli czegoś jeszcze brakuje, nie zawahajcie się zostawić komentarza poniżej. Postaram się w miarę swoich możliwość rozwinąć wpis o dodatkowe pytania. Tak więc, Aconcagua w pytaniach i odpowiedziach.

Solowe wejście na Aconcaguę

P1: Jakiej firmy liofilizaty polecasz?

Myślę, że powinnaś sprawdzić sama. Ja mam swoje ulubione smaki od różnych producentów. Szczególnie podczas wypraw w góry wysokie zwracam uwagę, żeby jedzenie smakowało. Na znacznych wysokościach, podczas zmagania się z aklimatyzacją, człowiek staje się bardziej wybredny. Ostatnio na Denali zabrałem ze sobą różne dania od: Voyager, Trek’n Eat, Travellunch i Lyo Food. Najbardziej przypadły mi do gustu: Schab w zielonym pieprzu i Puree ziemniaczane z serem. Znajomym jednak inne smaki bardziej odpowiadały. Wydaje się to uwarunkowane osobistymi odczuciami.

P2: Jak smakuje yerbę w mate z palo santo?

Smakuje wyśmienicie. (-:, Palo santo jest dobre z dwóch względów: (i) trudno się deformuje na skutek zmiany wilgotności i dlatego jest trwałe, (ii) ma sporo żywicy i może powodować ciekawe naleciałości smakowe. Powstał osobny wpis o yerba mate: Zapach i smak yerba mate.

P3: Będę w Chile i Argentynie. Planowałem po drodze z Santiago do Mendozy zatrzymać się przy parku i zrobić tam 1-2 dni trekkingu np. do punktu widokowego na Aconcaguę. Czy w tym celu musiałbym wykupić pełne pozwolenie na trekking (z tego co widzę to minimum 100 USD)?

Tak to wygląda. Niezależnie, czy chcesz wejść na szczyt, czy tylko wybierasz się na trekking doliną Horcones, należy wykupić pozwolenie, które jest sprawdzane przy wejściu i wyjściu z Parku Narodowego. Wydaje mi się, że Aconcagua najlepiej prezentuje się z Plaza Francia. Dojście do tego miejsca zajmuje jeden lub dwa dni. Razem w trzy dni możesz zrobić całkiem ciekawy trekking. I jeszcze jedna sprawa, kiedy byłem ostatnio, o pozwolenie na wejście na Aconcaguę musiałem aplikować sam w centrum Mendozy. Może to oznaczać, że najpierw należałoby pojechać do Mendozy i dopiero później do Puente del Inca, gdzie zaczyna się dolina Horcones.

P4: Słyszałem, że początek sezonu (tj. listopad, grudzień 2015) był bardzo ciężki ze względu na ilość śniegu i generalnie kiepską pogodę. Czy doświadczyłeś tego na własnej skórze? Kiedy byłeś na szczycie?

Pod koniec roku w 2015 wiosna przyszła dość późno. Wszystko za sprawą niesfornego El Niño. Na początku planowałem iść przez Vacas, ale pod koniec listopada nie wydawali zezwoleń, ponieważ dużo śniegu i cała infrastruktura jeszcze nie była przygotowana. Ostatecznie zdecydowałem się na podejście od strony Horcones. Na szczycie byłem 15 grudnia. Przez cały czas było dość kiepsko z pogodą i w Plaza de Mulas niejednokrotnie padał śnieg. Warunki dość zimowe, ale udało się. Zdecydowałem się na początek sezonu, bo góra bardziej tajemnicza, taniej i mniejsze nasilenie ruchu turystycznego. Drugi raz zrobiłbym tak samo. (-:,

P5: Czy trzeba płacić za rozkładanie własnego namiotu w poszczególnych obozach?

Za nic takiego nie płaciłem. Wydaje mi się, że to już jest wliczone w cenę wstępu do parku i wejścia na szczyt. Miejsca jest dość sporo. Ja korzystałem z transportu mułami i dlatego mogłem się rozbić w Confluencii i Plaza de Mulas obok agencji, która mi to zorganizowała. Wtedy też można korzystać z kibelków agencyjnych. Powyżej Plaza de Mulas już nikt nie patrzy, w którym miejscu się rozbijasz.

P6: Jeśli chciałbym szczyt zrobić całkowicie samemu bez mułów, z swoim namiotem i swoim jedzeniem to generalnie z tego co przeglądam nie opłaca się wynajmować żadnej agencji i kupuje się licencję tą droższą tak?

Tak to działa. Czasami wystarczy wykupić jakąś podstawową usługę od agencji (np. nocleg w schronisku w Penitentes, transport mułami lub podwózka do wejścia do parku) i wtedy można liczyć na zniżkę przy permicie. Zobacz, co będzie Ci się bardziej opłacać.

P7: Mam pytanie dotyczące przejazdu autobusem z Santiago de Chile do Mendozy. Czy bilet rezerwowałeś wcześniej czy dopiero na miejscu po przylocie do Chile? I to samo pytanie odnośnie biletu z Mendozy do Penitentes.

Bilety rezerwowałem już na miejscu z jednodniowym wyprzedzeniem. Można kupić na dworcu bezpośrednio u przewoźnika. Ja korzystałem z CATA (www.catainternacional.com). Pamiętaj, że w Santiago de Chile na innym dworcu się kupuje bilety niż z tego, którego odjeżdżają autobusy. Są oddalone od siebie o około 15 minut jazdy taksówką.

P8: Napisz proszę również jak wygląda sprawa z wodą w Confluencii i Plaza de Mulas, czy jest dostępna?

Przez większość sezonu w Confluencii, która znajduje się na 3400 m n.p.m. panują dodatnie temperatury. Woda jest pozyskiwana z potoków z topniejących śniegów i lodowców w wyższych partiach gór. W Plaza de Mulas też zazwyczaj możemy znaleźć wodę w postaci płynnej. Zdarzają się jednak intensywne opady śniegu lub niskie temperatury i wtedy należy topić samemu na ogniu lub zebrać w ciemny pojemnik i nagrzewać na słońcu. Jeżeli wybierasz się z agencją, to kucharz obozowy zawsze zadba o to, żeby było po dostatkiem roztopionej wody.

P9: To musiała być niesamowita wyprawa! Najbardziej podoba mi się zdjęcie z pozostałościami po mułach. Ciekawi mnie, czy kości można dostrzec na każdej wysokości, czy raczej tylko w dolinach?

Muły na trasie występują tylko do Plaza de Mulas, gdzie transportują bagaże wspinaczy oraz wszelkie wyposażenie potrzebne do prawidłowego funkcjonowania obozu. Zdarza się, że czasem padnie jeden na skutek choroby, ze starości lub wyczerpania.

P10: Typowo wraz ze zwiększaniem się temperatury, maleje gęstość gazów, w tym powietrza. Jaka jest zatem fizyczna przyczyna tego, że latem np. na Aconcagui jest większa zawartość tlenu niż zimą, a nie odwrotnie?

W tym przypadku wystarczy się skupić na ciśnieniu tlenu w atmosferze na danej wysokości. Ciśnienie atmosferyczne (uwzględniając równanie hydrostatyczne, równanie gazu doskonałego i gradient adiabatyczny) jest przede wszystkim zależne od zmiany temperatury wraz z wysokością. Latem ciśnienie jest wyższe na danej wysokości aniżeli w zimie. W naszym przypadku skupiamy się bezpośrednio na ciśnieniu, bo to właśnie ciśnienie parcjalne tlenu w atmosferze i w konsekwencji w naszych płucach wpływa na to, ile hemoglobina jest w stanie przechwycić tlenu w naczyniach krwionośnych pęcherzyków płucnych. Więcej możesz przeczytać w artykule: Wysokość ciśnieniowa a góry wysokie. Dlaczego to takie ważne?

P11: Jaki namiot miałeś na wyprawie na Aconcaguę? Byłam na spotkaniu w Piwnicy pod Baranami, czytałam książkę, widziałam foty i twój namiot miał jakoś bardzo dużo odciągów, a te, które oglądam (chcę kupić albo wypożyczyć) mają głównie po cztery i nie widzę na nich miejsca na zrobienie kolejnych.

Dość długo szukałem tego namiotu i muszę przyznać, że sprawdził się rewelacyjnie. Można go łatwo rozłożyć same(mu/j) nawet w trudnych warunkach pogodowych. Miałem ze sobą Hilleberg Soulo. Pod Aconcaguą pogoda może się mocno zdupić i wiać, że głowę urywa. Dlatego bardzo ważne, szczególnie w przypadku solowych wypraw, żeby należycie zabezpieczyć obóz. Wyobraź sobie, że wracasz zmęczona z ataku szczytowego, a z biwaku pozostał tylko porwany tropik. Dużo odciągów usztywnia, stabilizuje i solidnie mocuje namiot do podłoża. Ten namiot jest jednak tylko dla jednej osoby. Sporo podczas wypraw wysokogórskich korzystam też z Marabuta Khumbu. Idealny na dwie osoby z bambetlami. Jest dość kompaktowy i lekki, ale podczas bardzo, bardzo silnych wichur może się kłaść. Poza tym przy bardzo, bardzo dużych opadach śniegu może zalegać pokrywa w małym wklęśnięciu na górze.

P12: Byłam na pokazie w Południku Zero i bardzo mi się podobało. Chciałam dopytać, czym były robione zdjęcia podczas wyprawy? Brałeś jakiś aparat, czy to może wycięte ujęcia z GoPro?

Zdjęcia robiłem GoPro Hero 4 Silver oraz Sony a6000. O specyfikacji poczytaj więcej w artykule Aparat dla podróżnika – Sony a6000 vs Fujifilm X-E2 (cz. 3).

P13: Czytałam książkę o Aconcagui, sama wybieram się niebawem i chciałabym zapytać, jakie miałeś ubezpieczenie, bo Alpenverein, które posiadam jest tylko do 5000 m n.p.m. i zastanawiam się, czy poszerzyć je, co jest trochę drogie, czy może lepiej wybrać jakieś inne?

Cieszę się, że zachęciłem książką do podjęcia próby wejścia na szczyt. Nie pamiętam z jakiego ubezpieczenia korzystałem w przypadku Aconcagui. Natomiast kojarzę, że na Piku Lenina korzystałem z rozszerzonego Alpenverein, na Denali z PZU Wojażer, na Noszaku z ihi Bupa.

P14: Chciałabym podpytać o agencję, w książce nie zdradzasz żadnej nazwy, ale może mógłbyś jakąś polecić?

Nocleg w Penitentes oraz transport mułami miałem zorganizowany przez agencję Lanko. Zdecydowanie ich polecam, jest to mała agencja, która dba o swoich klientów.

P15: Mógłbyś mi powiedzieć jaki miałeś ze sobą namiot i czy polecasz? Jedziemy we trzy osoby, na pewno weźmiemy jednego Marabuta Baltoro na wyjścia powyżej bazy, ale chcemy też do bazy wziąć drugi namiot, tylko może niekoniecznie wyprawowy i teraz zastanawiam się, czy przy warunkach, jakie tam panują, to dobry pomysł?

Myślę, że nawet duży namiot, ale o opływowym kształcie, wolnostojący i z wieloma odciągami dobrze się sprawdzi w bazie. Kojarzę np., że na Denali, gdzie także dość mocno może wiać w C4, większe ekipy korzystały z Hilleberg Saivo. Kiedy ja byłem w bazie, to tak mocno nie wiało. Jest dużo kamieni dookoła i można dobrze przytwierdzić namiot do podłoża. Weźmijcie także kilka metrów mocnego sznurka, żeby dostosować punkty mocujące do masywnych kamieni. Jakikolwiek węzeł zaciskowy do pętli powinien się sprawdzić. Ja stosuję węzeł zderzakowy i dobrze trzyma.

W bazie wspominali, że czasami tak mocno wiało, że kibelki z blachy falistej były jak latawce, dlatego warto zadbać o opływowy kształt namiotu. Na wszelki wypadek możecie też zbudować murek dookoła na wysokość około 30-40 cm, żeby nie podwiewało od dołu. Namiot przymocujecie tylko kamieniami, bo podłoże nie nadaje się na śledzie lub szpilki. Kołnierze śnieżne też mogą się okazać pomocne, żeby jeszcze obłożyć kamykami dookoła i jeszcze bardziej przytwierdzić do podłoża.

Na Piku Lenina mieliśmy Marabut Khumbu, na Aconcagui miałem Hilleberg Soulo, na Denali mieliśmy Marabut Khumbu i Arco, na Noszaku raz mieliśmy Marabut Khumbu i coś HiMountain do bazy, ale dobrze obudowany murkiem z kamieni. W tym roku na Noszak solo wziąłem Marabut Khumbu i Hilleberg Soulo. Napiszę jeszcze, że Khumbu kiepsko się sprawdzał na Denali, ponieważ śnieg nam zalegał na tropiku i obciążał całą konstrukcję. A na Noszaku Khumbu na akcję górską to był kiepski pomysł. W C2 na 6200 m tak mocno wiało w nocy, że myślałem, że nam cały tropik porwie. Na szczęście wytrzymał. Niestety Khumbu się mocno kładzie na wietrze. Na 6200 m pałąki wyginały się do środka i cały sufit kładł się nam na śpiwory. Siedzieliśmy całą noc i podtrzymywaliśmy tropik oraz pałąki, żeby się nie połamało. Khumbu ma mało odciągów i nie ma za bardzo, jak go wzmocnić.

P16: Który wariant wejścia na Aconcaguę polecasz, czy doliną Horcones, czy może Vacas?

Pierwotny plan zakładał, żeby wejść na Aconcaguę przez dolinę Vacas. Niefortunnie złożyło się, że doznałem dość bolesnej kontuzji tuż przed wyjazdem oraz wiosna później zagościła w Andach z powodu aktywności El Niño. Wybrałem podejście przez Horcones, ponieważ trwa krócej i mniej forsowałem łydkę oraz obóz Plaza de Mulas jest zawsze wcześniej przygotowany przez agencje. Kiedy aplikowałem o pozwolenie na wejście na szczyt w Mendozie, nie było możliwości wyboru przez Vacas, ponieważ obóz Plaza Argentina jeszcze nie był założony. Jednakże polecam drogę przez dolinę Vacas, ponieważ jest mniej oblegany przez turystów. Podsumowując, jeżeli idziemy na początku sezonu i zależy nam na szybkim podejściu do podnóża góry, to wybieramy podejście przez dolinę Horcones, jeżeli wybieramy się w środku sezonu i chcemy także mieć ciekawy trekking, to wybór doliną Vacas wydaje się naturalny.

P17: Jakich butów używałeś? Czy koniecznie są z bokiem, czy jednoczęściowe ocieplenie od biedy dałoby radę?

Miałem ze sobą La Sportiva Spantik, które są z botkiem. Szedłem na początku grudnia i wtedy warunki były typowo zimowe. W środku sezonu podejściem od doliny Horcones da się nawet przemknąć w lżejszych butach bez botka. Dużo też zależy od aklimatyzacji i jak wydajnie organizm jest w stanie wykorzystać tlen, którego ciśnienie i tak jest małe na znacznych wysokościach, do pracy mięśni i ogrzania organizmu. Z dobrą aklimatyzacją jest zawsze cieplej.

P18: Czy spodnie puchowe są niezbędne?

Myślę, że spodnie puchowe przydają się powyżej 7,5k. Na Aconcagui miałem getry oddychające, kalesony polarowe i na to wszystko spodnie z membraną. Też nie za dużo tych warstw, żeby nie blokować krążenia i nie ograniczać swobody ruchu. Na pewno coś, co dobrze chroni od wiatru. Obejrzyj jeszcze filmik ze szczytu, żeby sprawdzić, w co byłem ubrany: film z wierzchołka Aconcagui.

Przeczytaj też...

0

Jest 9 komentarzy

  • Konrad pisze:

    Niesamowita wyprawa, póki co o wyprawach w wysokie góry tylko czytam, po wejściu na 4 tys. jakoś nie wyobrażam sobie przekraczania tej granicy. No ale może sam siebie kiedyś zaskoczę 🙂

  • Minelo trochę czasu a ja ciągle podziwiam za ten wyczyn. Wiem, że sama nigdy nie dam rady zrobić czegoś takiego. Brawo!

  • Jedno z moich marzeń górskich 😀 aczkolwiek ze względu na wysokość raczej nie zrobię tego w najbliższych 5-10 latach (przy tym, że chwilowo moim rekordem jest 2,5 tysiąca 🙁 ). Podziwiam Cię bardzo, za wszystkie osiągnięcia górskie (bo tych masz już całkiem sporo)!

  • Paulina pisze:

    Przede wszystkim – wielki szacun za zdobycie tej góry. To dla mnie zawsze będzie wielkie WOW, że ludzie potrafią takie niesamowite rzeczy robić. To raz.
    A dwa, już wcześniej jak czytałam ten wpis, to wtedy już nasunęła mi się myśl, że naprawdę super przygotowane, solidne info. Nie jestem specem w dziedzinie, ale gdybym kiedyś się „porwała z motyką na słońce” to taki wpis jak złoto!

  • Monika pisze:

    A więc Sony a6000 wszędzie daje radę – sama mam ten aparat i go uwielbiam.
    Wyprawy zazdroszczę pozytywnie, ale nie zamierzam naśladować – wciąż mam traumę po trekkingu w Peru gdzie na wysokości miałam chorobę wysokościową – kilka lat minęło, a ja wciąż to wspominam jako najgorsze podróżnicze doświadczenie.
    Więc teraz tylko czytam (z przyjemnością) o doświadczeniach innych 🙂

    • Łukasz pisze:

      Sony dobrze się sprawdza w ciężkich warunkach. Ważne jest też, żeby mieć przyzwoity obiektyw ze sobą. Ja mam zawsze przy sobie Sony E 18-55mm f/3.5-5.6 OSS, który wiele przetrwał i dobrze ostrzy w centrum kadru. Jednak nie zawsze, bo np. Sony E 16-50mm f3.5-5.6 PZ OSS trzeba omijać dużym łukiem, bo pożera baterię, mydli i ma silne aberracje.

  • daria pisze:

    Bardzo fajne miejsce. Byłam i polecam

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *