10 górskich przygód na 10-lecie bloga

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Kartka z Podróży jest już z wami całe 10 lat. Z tej okazji prezentujemy 10 gór na 10-lecie bloga, do których mamy szczególny sentyment. Znajdziecie tutaj całe spektrum szczytów ze wszystkich stron świata. Pokażemy wam zarówno łatwe góry, na które można wejść bez większego doświadczenia, jak i te najbardziej wymagające, które zmuszają wspinacza do działania w ekstremalnych warunkach. Niech nasze podróże i wyprawy będą źródłem inspiracji i zachęcą do eksploracji gór.

Avalanche Peak

Nowa Zelandia

Alpy Południowe

1833 m n.p.m.

Avalanche Peak to jedyny oznakowany szlak na obszarze Przełęczy Artura w Alpach Południowych na Nowej Zelandii. Ze względu na stromiznę zimą i wiosną często schodzą z niego lawiny, skąd szczyt bierze swoją nazwę. Na wierzchołek wiedzie często uczęszczany szlak o przewyższeniu 1100 m.

Ze szczytu podziwiamy majestatyczny Mt. Rolestone z lodowcem Crow Glacier i próbujemy doszukać się różnic między ojczystymi Tatrami. Przede wszystkim Alpy Południowe od Tatr różnią się rodzajem skał, a przez to – kolorem – i bioróżnorodnością piętra sub-alpejskiego.

Ze szczytu schodzimy żlebem suto obsypanym rumoszem skalnym, który ucieka spod nóg i dziurawi buty. Z trudem łapiąc równowagę w końcu docieramy po nagrodę – cichą i dziką dolinę Crow Valley, w której rozbijamy namiot tuż nad samym brzegiem rwącej Crow River. Otoczeni jedynie dziką naturą, z dala od siedzib ludzkich i innych wędrowców rozkoszujemy się samotnością, mając cichą nadzieję na spotkanie z kiwi.

Nasza wędrówka wiodła dalej na południe, poprzez busz oraz bujne lasy obrośnięte mchem od poszycia po korony. Ostatecznie docieramy do rozległej doliny Rzeki Waimakariri, alpejskiej “autostrady”, którą przyszło nam eksplorować podczas kolejnych wypadów w Alpy Południowe.

4 godziny

1094 metry

Łatwa

Szpiglasowy Wierch

Polska

Tatry Wysokie

2172 m n.p.m.

Szpiglasowy Wierch swoją współczesną nazwę zawdzięcza wydobyciu rud antymonitu (niem. Spiessglas) z kopalni Szpiglas. Dawniej szczyt nosił nazwę Grubego Wierchu, jednak w wyniku migracji nazw – prawdopodobnie od Szpiglasowych Perci aż po Szpiglasową Przełęcz ostatecznie do użytku przyjęto nazwę Szpiglasowy Wierch.

Kiedy jeszcze na tatrzańskich szlakach nie deptaliśmy sobie po piętach i na powitanie każdy wołał “cześć”, weszliśmy na Szpiglasowy Wierch. Na szczycie można było spokojnie usiąść i zapatrzeć się na mrugające w słońcu Morskie Oko. Szpiglasowy Wierch pamiętam jako jeden z łatwiejszych szczytów w Tatrach Wysokich. Warto wejść by zasłuchać się w szum wiatru w kosówce i zapatrzeć na najbardziej wybitne tatrzańskie szczyty – od Doliny Pięciu Stawów rozciąga się panorama Orlej Perć, a od Morskiego Oka masyw Mięguszy oraz Rysy.

6 godzin

1188 metrów

Łatwa

Kozi Wierch

Polska

Tatry Wysokie

2291 m n.p.m.

Ktoś spyta dlaczego akurat Kozi Wierch? Bo to super góra!

Jest najwyższą górą znajdującą się w całości na terenie Polski. Na szczyt prowadzi czarny szlak od wyjątkowo urokliwej Doliny Pięciu Stawów Polskich. Po zejściu nie można przejść obojętnie obok „Piątki”, miejsca z pyszną szarlotką. Jest jeszcze jednym z najbardziej okazałych szczytów na Orlej Perci. Chyba nie trzeba więcej przekonywać.

Kozi Wierch wybrałem jako dwutysięcznik do projektu „8 solo”. Zimą jest tam chyba jeszcze ładniej niż latem.

5 godzin

1307 metrów

Łatwa

Moldoveanu

Rumunia

Karpaty Południowe

2544 m n.p.m.

Moldoveanu, (rum. Vârful Moldoveanu, Szczyt Mołdawski) to najwyższy szczyt Rumunii, położony w paśmie Gór Fogarskich w Karpatach Południowych. Góry Fogarskie przypominają nam nieco bardziej wypiętrzone i dzikie Bieszczady albo Tatry Zachodnie.

Na szlak dotarliśmy po południu po wyczerpujących treningach taneczno-kulinarnych na ślubie znajomego. Aby dotrzeć przed zmrokiem mocno przyspieszyliśmy tempo wędrówki. Zdołaliśmy jednak rozkoszować się pięknem Fogaraszów o złotej godzinie. Szlak na szczyt podzieliliśmy na dwa etapy. Jeszcze tego dnia musieliśmy dotrzeć do schroniska Cabana Podragu. Pamiętam nieludzkie zmęczenie i ogromną wdzięczność, gdy ujrzałam światło kamiennej chaty wyłaniającej się zza wzniesienia.

Jeszcze nigdy kolacja nie smakowała tak dobrze. Zimne piwo Ursus i odgrzewane sarmale – podarunek od mamy naszego przyjaciela (liście kiszonej kapusty faszerowane mięsem, podobne do gołąbków) – do dziś wspominamy jak królewską ucztę.

Tak posileni i zregenerowani wyruszyliśmy na szczyt następnego dnia. Połowa września była idealną porą na wędrówkę. Na szlaku sucho, słonecznie i ciepło. Odpoczywaliśmy w miękkich wysuszonych trawach obserwując pasące się owce, które z góry tworzyły ruchomą mozaikę. Pod słupkiem szczytowym znajdujemy przeróżne artefakty, które zostawiają po sobie turyści: karty do try, piłkę wariatkę, maskotki i inne rupiecie, które tworzą charakterystyczny kopczyk, element dekoracyjny szczytu.

Szlak oceniamy na łatwy, idealny dla osób z umiarkowaną kondycją fizyczną. Co najbardziej nas zdziwiło, to brak zorganizowanej utylizacji odpadów w postaci wysypiska śmieci za schroniskiem Cabana Podragu. Można też legalnie biwakować pod namiotem.

7 godzin

510 metrów

Łatwa

Matterhorn

Szwajcaria, Włochy

Alpy Pennińskie

4478 m n.p.m.

Tej góry nie należy nikomu przedstawiać. Matterhorn to ikona Alp w Szwajcarii. Nie przez przypadek znajduje się w logo czekoladek Toblerone. Sama nazwa oznacza po prostu „szczyt łąk”, których jest pełno dookoła masywu. Dla wielu alpinistów wejście na Matterhorn stanowi zwieńczenie górskich marzeń. Nie tak łatwo jednak postawić stopę na wierzchołku, bo nawet wejście najłatwiejszą drogą wymaga sporego doświadczenia oraz umiejętności wspinaczkowych.

Matterhorn wybrałem jako czterotysięcznik do projektu „8 solo”. Wiedziałem, że to wymagająca góra, ale czułem też, że w moim zasięgu.  Kilka tygodni wcześniej rozpocząłem treningi wytrzymałościowe, żeby skrócić czas adaptacji do wysokości. Bilet zaś kupiłem na kilka dni przed odlotem, bo szalejąca w Europie pandemia skutecznie utrudniała planowanie.

Droga Hörnli nie zawiodła moich oczekiwań, przez cały czas gwarantowała przyjemną wspinaczkę w skale, ekspozycję i zapierające widoki. Samotne wejście dało solidny zastrzyk adrenaliny zwłaszcza pod koniec, kiedy błądziłem między blokami skalnymi w eksponowanym terenie.

Na drodze między kamieniami można znaleźć jeszcze artefakty z minionej epoki. Zardzewiała puszka po konserwie lub pusta piersiówka przypominają o wielu pokoleniach wspinaczy, którzy zmagali się z trudnościami na Matterhornie.

2 dni

2807 metrów

Trudna

Mont Blanc

Francja, Włochy

Alpy Graickie

4808,72 m n.p.m.

Tej góry nie trzeba chyba przedstawiać. Można za to polecić, bo któż z miłośników górołażenia nie chciałby stanąć na „dachu Europy”?

Nie brałem tej góry pod uwagę, bo komercja, bo tłoczno, bo drogo. Od razu po kursach zimowych w Tatrach swoją uwagę skupiłem na Kaukazie, bo tam można znaleźć szczyty o podobnych trudnościach, ale bardziej dzikie, egzotyczne.

Do Mont Blanc po długich namowach przekonał mnie mój kuzyn, który ostro wkręcił się w góry. Zadbał o logistykę, a mnie tylko zostało spakować plecak, więc jak można było zignorować taką propozycję.

Nie znając specyfiki góry, zbagatelizowałem złożoność przedsięwzięcia. Wyszliśmy za późno z parkingu, mieliśmy zdecydowanie za duże przewyższenie do pokonania, plecaki były za ciężkie, więc skończyło się na tym, że do schroniska Tête Rousse dotarłem przed północą i… sam.

Pod koniec maja warunki były idealne. Na lodowcu było tak dużo śniegu, że nawet nie dało się zauważyć skutków zmian klimatycznych. Ruch też mały, bo kolejki górskie jeszcze nie kursowały.

Mont Blanc nie wspominam jako górę szczególnie trudną lub wymagającą, ale jako miejsce, gdzie pomimo komercji i widocznej na każdym kroku antropopresji nadal może być pięknie, szczególnie poza sezonem

3 dni

3808 metrów

Zaawansowana

Denali

Stany Zjednoczone

Alaska

6144 m n.p.m.

Alaskę wspominam jako miejsce, gdzie czas wolniej płynie. W lokalnym pubie wieczorami spotykają się całe rodziny, żeby przy muzyce na żywo omówić istotne sprawy dla lokalnej społeczności, a kto wie, może znaleźć odpowiednią partię dla córki lub syna.

Wyprawa na Denali była przeniesieniem się jakby do innego świata, gdzie niedźwiedź nadal jest najgroźniejszym drapieżnikiem. Do świata, gdzie dba się o skute lodem góry do tego stopnia, że wielkim nietaktem jest nawet zostawienie żółtego śladu na śniegu.

Denali polecam każdemu, kto ceni sobie dziką przyrodę, piękne góry i dobre steki. To górska przygoda, którą się pamięta do końca życia.

10 dni

4015 metrów

Trudna

Aconcagua

Argentyna

Andy

6961 m n.p.m.

Najwyższy szczyt Ameryki i południowej hemisfery.

W języku Indian Keczua nazwa góry oznacza Białego Strażnika. Już dawno temu lokalne plemiona Indian przypisywały jej cechy ludzkie. Celowa antropomorfizacja pozwala w surowej i nieożywionej górskiej przyrodzie odnaleźć pierwiastek ludzki lub nawet boski, cechy nadprzyrodzone, które z jednej strony ściśle osadzają człowieka w hierarchii i uwypuklają jego małość wobec potęgi sił natury, z drugiej zaś podkreślają znaczenie i miejsce w wielkim kręgu życia.

Dla mnie Aconcagua jest Śnieżnym Strażnikiem, w którego cieniu wszystkie wyrzeczenia i zmagania podczas akcji górskiej nabierają głębszego charakteru. Nie jest kolejną górą, na którą się wchodzi, którą się zalicza, lecz czymś więcej. Samotna wędrówka na Aconcaguę to też wędrówka wgłąb siebie – czas na głębokie refleksje oraz okazja by od wszelkich myśli się oderwać, być tu i teraz.

Na szczyt wszedłem drogą klasyczną, która jest najprostszym i najbardziej popularnym wariantem. W środku sezonu nie wymaga użycia czekanów ani lin, jedynie dla wygody użyteczne mogą być kijki teleskopowe. Na początku sezonu jednak spora część drogi pokryta jest śniegiem, szrenią i lodem. Powyżej bazy Plaza de Mulas na trasie nie ma źródeł wody, ale wokół wyżej usytuowanych obozów znajdują się połacie wiecznego śniegu, który można z powodzeniem topić.

Ze względu na dużą popularność istnieje kilka wariantów pokonania trasy. Najbardziej popularny, z powodu braku trudności technicznych opiera się na biwakach w dwóch lub trzech obozach pośrednich przed ostatecznym atakiem szczytowym, tj. Canadá, Nido de Cóndores i Berlín. Drogę pokonuje się marszem i nie potrzeba doświadczenia we wspinaczce w skale lub lodzie.

12 dni

4105 metrów

Trudna

Noszak

Afganistan, Pakistan

Hindukusz

7492 m n.p.m.

Afganistan postrzegamy jako kraj od wielu lat pogrążony w konflikcie zbrojnym. Sprawdzimy, jak wygląda afgański Hindukusz, jak wejść na najwyższy szczyt Afganistanu. Wejście solo na Noszak (7492 m n.p.m.) było dla mnie wyjątkowym przeżyciem. Nauczyło mnie radzić sobie w trudnych górskich warunkach, gdzie awaria palnika lub dziura w namiocie mogą doprowadzić do tragedii.

Poznałem też wielu wyjątkowych górali z Wachanu, którzy pokazali mi kilka sprawdzonych metod, jak przetrwać na górskim pustkowiu. Byłem też świadkiem pierwszego wejścia afgańskiej alpinistki, Hanify na dach Afganistanu. O tym wszystkim niebawem będzie książka, więc więcej już nie piszę, żeby zostawić coś na potem.

Wejście na Noszak było jednym z etapów „8 solo”. „8 solo” to alternatywna ścieżka do dawno przetartych szlaków jak „Korona Ziemi” lub „Śnieżna Pantera”, którą każdy może podążać. Samych sześciotysięczników na świecie jest kilkaset do wyboru. „8 solo” to nie tylko samodzielne zdobywanie szczytów oraz nieskrępowana eksploracja gór, to także swoboda wyboru i wolny umysł od oklepanych schematów.

Był Matterhorn, była Aconcagua, było Manaslu, jednak Afganistan zajmuje szczególne miejsce.

19 dni

4883 metrów

Bardzo trudna

Manaslu

Nepal

Himalaje

8156 m n.p.m.

Wejście na Manaslu jest zwieńczeniem wieloletniego projektu „8 solo”, mającego na celu zdobycie dowolnych ośmiu szczytów, powyżej 1k, 2k, 3k metrów i tak aż do 8k. „8 solo” charakteryzuje się samotną wspinaczką, bez wsparcia, bez sponsorów i tylko z jednym namiotem.

Wejścia na niższe szczyty jak Pico del Teide lub Matterhorn przygotowują do bardziej złożonych projektów wysokogórskich jak Noszak lub właśnie Manaslu. „8 solo” pozwala na zbalansowany rozwój umiejętności wspinaczkowych oraz własnej osobowości, żeby ostatecznie pokonać samotnie barierę ośmiu tysięcy metrów.

A czy Ty już wybrał(e/a)ś swoje „8 solo”?

23 dni

6245 metrów

Bardzo trudna

Zobacz także

Komentarze

8 odpowiedzi

    1. Hej Asiu!

      Już teraz miło sięgnąć pamięcią na kilka lat wstecz. Na niektóre ze szczytów weszliśmy już dziesięć lat temu.

      Na tej stronie prezentujemy wiele ciekawych miejsc, ambitnych projektów, żeby zmotywować do działania.

      Będziemy działać, szukać możliwości, jak wpłynąć pozytywnie na świat. Mam nadzieję, że także i na stare lata 🙂

  1. Ale piękny wpis i w ogóle taki chyba odświeżony blog! Bardzo mi się podoba! Super i gratulacje!!! I cóż mogę dodać, dla mnie najpiękniejszymi górami świata chyba już na zawsze będą Tatry i najbardziej mi się marzy Orla i właśnie Kozi Wierch! <3 A ja Ciebie mogę zaprosić w nasze tęczowe góry Landmannalaugar! O! 🙂

    1. Te pierwsze góry, w które np. zabrali nas rodzice, zawsze będą miały szczególne miejsce w naszym sercu. Jak dziś pamiętam, kiedy tata pokazał mi Świnicę z Kasprowego Wierchu. Miałem chyba cztery lata. Wtedy Tatry Wysokie wydawały mi się czymś nieosiągalnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej o solo
w górach?

Sprawdź książkę o solowym wejściu na Aconcaguę, najwyższą górę Ameryki.