X
Kirgistan, poradnik

Szczyt Lenina w pytaniach i odpowiedziach

10 kwietnia 2016 9

To już prawie dwa lata odkąd udało nam się postawić nogę na wierzchołku Piku Lenina. Pełną relację z wyprawy zamieściłem już na blogu dość dawno temu. Starałem się dość szczegółowo opisać nasze przeżycia i podzielić się spostrzeżeniami z wyprawy. Jednakże od czasu do czasu dostaję pytania od zapalonych górołazów, którzy jako cel obrali sobie wejście na ten siedmiotysięcznik. Pytacie o różne rzeczy związane formalnościami, przygotowaniami, sprzętem, samą wyprawą itd., itp.

Postarałem się wychwycić wszystkie nużące Was pytania i przedstawić w poniższym podsumowaniu. Jeżeli czegoś jeszcze brakuje, nie zawahajcie się zostawić komentarza poniżej. Postaram się w miarę swoich możliwość ewentualnie rozwinąć wpis o dodatkowe pytania. Tak więc, Pika Lenina w pytaniach i odpowiedziach.

Co? Jak? Kiedy? Gdzie? Dlaczego? - Pik Lenina w Pytaniach i Odpowiedziach.

Co? Jak? Kiedy? Gdzie? Dlaczego? – Pik Lenina w Pytaniach i Odpowiedziach.

P1: Jak ocenialiście swoją kondycje przed wyjazdem?

Kondycja raczej była, bo starałem się regularnie ćwiczyć i biegać. Wydaje mi się, że jednakże tutaj najważniejsza jest zdolność do aklimatyzacji, bo chyba nie zamierzacie wbiegać na Pik Lenina, co? Od 2012 organizowany jest bieg Lenin Race Vertical SkyMarathon, który rozpoczyna się w C1 i wiedzie drogą klasyczną aż na sam szczyt. Aktualny rekord to 05:06:50.

Aktualnie przed projektami wysokogórskimi przygotowania rozpoczynam na 1-1,5 miesiąca przed wyjazdem. Są to głównie ćwiczenia interwałowe o dużej intensywności (ang. high intensity interval training, HIIT). W tym przypadku możemy zmusić organizm do wydajnej pracy w sytuacji lekkiego niedotlenienia. Pozwala to wstępnie przygotować organizm do długotrwałego procesu aklimatyzacji. Dodatkowo bieganie, jada rowerem itp.

 

P2:  Mam mało czasu na tę gorę i nie przewiduję rezerwy czasowej. Wy weszliście w 13 dni na szczyt. Mój i znajomych plan zakłada to samo. Czy jest to zdroworozsądkowe?

Lepiej mieć trochę rezerwy czasowej. Nasze wejście było jednym z szybszych w tym czasie, kiedy rozmawialiśmy z innymi zespołami w obozach. Wydaje mi się, że lepiej zastosować tryb oblężniczy i przesiedzieć, kiedy pogoda, samopoczucie lub kondycja nie dopisują. Nie ma czegoś takiego jak łatwy siedmiotysięcznik. Góry wysokie są bardzo wymagające (tj. przygotowania, logistyka, aklimatyzacja, wysiłek itp.) i miejmy na uwadze różne czynniki losowe. Jest to spora góra i poświęćmy jej odpowiednio dużo czasu. W najlepszym przypadku będziemy mieć czas, żeby jeszcze delektować się szaszłykami z jagnięciną i napitkiem.

Odpowiednia aklimatyzacja jest elementem kluczowym do bezpiecznego zrealizowania projektu. Nie zdziwmy się, że góry wysokie niektórym po prostu nie przypadną do gustu. Znajomy z Piku Lenina, który miał objawy wysokościowego obrzęku mózgu, miewa problemy z aklimatyzacją do znacznych wysokości. W 2016 byliśmy na Noszaku i, pomimo bardzo starannej i długotrwałej aklimatyzacji, też objawy pojawiły się właśnie około 7000 m. Tym razem był to wysokościowy obrzęk płuc. Znajmy swój organizm i miejmy na tyle doświadczenia, żeby powiedzieć sobie, że wspinać się wyżej już nie można.

 

P3: Jak radziliście sobie z walutą? Czy mieliście już wcześniej  walutę kirgiską, jeśli tak to ile? Wybraliście na miejscu z bankomatów? Czy mieliście także euro i dolary?

Lokalną walutę, tj. kirgiskie somy (KGS), wypłacałem z bankomatów w Biszkeku i Osz. Miałem też przy sobie dolary, którymi płaciłem w obozach pod Szczytem Lenina. Wydaje mi się, że lepiej jest mieć USD aniżeli EUR, ponieważ często przelicznik jest 1:1 w obozach. (-:,

 

P4: Czy z Polany Łukowej do C1 droga cały czas wygląda tak samo, tzn. skały i skały? Pytam gdyż chcę tam zabrać sandały z zakrytym czubem (okrywające palce). Nie chcę brać butów trekingowych/podejściowych. Sandały przydadzą się przy przejściu przez rzekę i nawet w C1 najprawdopodobniej. Jeśli jednak po drodze do C1 byłby śnieg, to nie mają one sensu.

Przez większość trasy do C1 nie ma śniegu i jest przyjemy trekking. Jednakże sam C1 mieści się już na lodowcu i do tego w różnych miejscach w zależności od agencji. My uderzaliśmy do najbardziej wysuniętych C1. W naszym przypadku w butach podejściowych i bez raków dało radę, ale to też pewnie zależy od sezonu i stanu lodowca. Ogólnie rzecz biorąc do C1 jest transport konny lub osłami, więc raczej agencje powinny tak ulokować obozowiska, żeby całe zaopatrzenie dotarło na plecach zwierząt. Poza tym podczas trekkingu między BC i C1 większość trasy prowadzi stromym trawersem oraz w dwóch lub trzech miejscach podejście jest dość wymagające. W wielu przypadkach idziemy po osypujących się stokach i może to być uciążliwe dla sandałowców.

 

P5: Gdzie dokładnie można ściągnąć waszego GPXa z trasą? Jakoś nie mogę tego odnaleźć na stornie bloga?

Plik GPX można ściągnąć ze strony bloga na samym dole wpisu z opisem drogi. Odnośnik: Opis drogi na Pik Lenina.

 

P6: Co byście zmienili jadąc jeszcze raz zdobywać Pik Lenina? Człowiek zawsze coś chciałby poprawić po fakcie. A to za dużo czegoś zabrał, a to za mało, a to czegoś brakowało itp.

Dał bym sobie więcej czasu na aklimatyzację, może ze 2 dni więcej. Także nie brałbym tak dużo jedzenia liofilizowanego, bo to najzwyklej mnie nie smakuje na wysokości. Może jeszcze bym wziął trochę cieplejszą kurtkę puchową, bo przed wschodem słońca przy ataku szczytowym jest naprawdę zimno, szczególnie przy wietrznej pogodzie.

 

P7: Czy mógłbyś napisać jakiego ubezpieczenia używaliście podróżując po Kirgistanie oraz wspinając się na szczyt?

Ja ubezpieczenie miałem z Alpenverein, ale standardowe ubezpieczenie jest tylko do 6000m n.p.m. Jeżeli chodzi o wyższe szczyty to wykupiłem „Urlaub & Entspannen” Auslandsreise Krankenversicherung z UNIQA za niecałe 50EUR. Do tego trzeba być członkiem AAC/OeAV. Wszystko zajęło bardzo szybko, ponieważ liczy się tylko data wykonania przelewu.

 

P8: Jakich butów używał twój kolega, bo widzę że Ty La Sportiva Spantik?

Kumpel używał butów Scarpa Cumbre, które są bez wewnętrznego botka. Myślę, że każde buty z wewnętrznym botkiem będą się nadawać. Chociaż zdarzają się wysokogórscy biegacze sportowi, którzy używają lekkiego obuwia. Tutaj bardzo dużo zależy od warunków pogodowych na górze. Jak dla mnie każda góra 7000+ powinna być atakowana z botkiem i ochraniaczem śnieżnym. Poza tym w takim botku można spokojnie ładować się do śpiwora i wtedy poranny rozruch jest znacznie przyjemniejszy.

 

P9: Jakie mieliście śpiwory i namioty na wyprawie na Pik Lenina?

Śpiwór: Używałem Małachowski Climber 1000, który ma optimum przy -20 stopniach. W przypadku mroźnych nocy ewentualnie zakładam wszystko, co mam i spokojnie idzie przetrzymać. Małach wydaje mi się dobrym rozwiązaniem biorąc pod uwagę gabaryty oraz izolację. Kumpel miał ze sobą Yeti, do którego dorzucił przy zamówieniu 1500 gramów puchu i też nie narzekał.

Namiot: Marabut Khumbu to już klasyka i takiego właśnie używaliśmy. Nie jest może najlżejszy, ale spokojnie we dwóch można go przetransportować. Mieliśmy wersję z kołnierzami śnieżnymi, które dobrze izolowały od wiatru.

 

P10: Ten Małach jest bez membrany? Nie zamókł Ci?

Nie spałem pod gołym niebem, zawsze w namiocie. W namiocie w nocy raczej jest mały przymrozek, więc woda w postaci płynnej za bardzo się nie utrzyma. Jeżeli jest dobra wentylacja, to za dużo pary się nie osadza w postaci szronu. W grudniu byłem z tym samym śpiworem na Aconcagua i bywało w nocy poniżej -20. W tym przypadku spałem w małym namiocie Hilleberg Soulo i co rano wszystko było pokryte grubą warstwą szronu. Wtedy czasem na słonku trzeba przesuszyć, ale nie maiłem z tym żadnych problemów, bo w namiocie za dnia szybko paruje/sublimuje, szczególnie przy słonecznej pogodzie.

 

P11: Wybieram się na Pik Lenina w listopadzie. Czy posiadasz jakieś informacje, jak wygląda sprawa w takim okresie? Głównie chodzi mi o to, czy agencje są jeszcze na miejscu. Czy można kupić gdzieś kartusz z gazem? A przede wszystkim gdzie najdalej uda się dojechać? Bo z tego co wyczytałem, to w sezonie to normalnie da się dojechać z Osz do Polany Łukowej, czyli do Base Camp.

Pik Lenina jest popularnym siedmiotysięcznikiem i w sezonie letnim cała infrastruktura oraz logistyka są zapewnione przez agencje turystyczne. Sezon jest od końca czerwca do września. W czasie sezony bez problemu w Base Campie możesz zakupić gaz lub wynająć sprzęt na wyprawy zimowe lub wysokogórskie. Obawiam się, że w listopadzie nie warto liczyć na wsparcie agencyjne i wszelkie zaopatrzenie będziesz musiał zorganizować we własnym zakresie. Poza tym wydaje mi się, że w listopadzie będzie już po pierwszych opadach śniegu, który przykryje szczeliny lodowcowe powstałe w sezonie letnim. Po zimie ten śnieg jest dobrze scalony z lodem, jednakże nie jestem pewien odnośnie warunków w listopadzie. Największa agencja to Ak-Sai Travel. Napisz do nich i podpytaj, czy mogą Ci pomóc.

 

P12: Czy pamiętasz może jak wygląda sprawa z transportem z Osz w stronę gór? Jest tam duży ruch komunikacyjny, czy raczej wybiórczy?

Generalnie da radę dojechać taksówką z Oszu na Polanę Łukową. Na taksówkę możesz zawsze liczyć, odnośnie tańszego transportu busami, to raczej tylko w sezonie przez agencje. O cenach możesz przeczytać tutaj: Informacje Praktyczne.

 

P13: Mam pytanie co do drogi z wioski Sary-Mogul w stronę Base Camp. Pamiętasz może czy jest to daleka i trudna droga?

Zjazd z drogi asfaltowej jest w Sary-Mogul i jak dla mnie to wygląda na jakieś 12km. Powinno dać się nawet to przejść biorąc pod uwagę, że z Polany Łukowej do C1 jest około 8km. Z Sary-Mogul jest droga polna, która prowadzi także przez wyschnięte koryta tymczasowych potoków. W mokrym sezonie może tam być dość niebezpiecznie. Jeżeli zerkniesz na zdjęcia satelitarne w okolicach Sary-Mogul, zobaczysz bardzo wyraźną drogę polną prowadzącą właśnie na Polanę Łukową.

 

P14: W jaki sposób załatwialiście pozwolenie na przebywanie w strefie przygranicznej?

Odnośnie zezwolenia na poruszanie się w strefie przygranicznej, to nie posiadałem takowego. Do końca nie jestem przekonany, czy takowe jest potrzebne, ponieważ nie było egzekwowane na miejscu. Chociaż niektóre agencje dopytywały o zezwolenie i były chętne wystawić takowy kwitek ze swoją pieczątką, który nie ma żadnej mocy prawnej. Bądź ostrożny, żeby nie dać się naciągnąć na kasę lub oszukać. My tam jesteśmy postrzegani jako chodzący worek pełen dolarów. Z niepewnych źródeł słyszałem podania, że jest to możliwe do nabycia w bliżej nieokreślonym miejscu w Biszkeku i Oszu. Musisz pamiętać, że turystyka w Kirgistanie nie jest rozwinięta na tak wysokim poziomie jak np. w Nepalu. Cała infrastruktura oraz egzekwowanie przepisów pozostawia wiele do życzenia. Może też i dlatego czyni to te miejsce jeszcze bardziej interesującym.

 

P15: W bazie są jurty i namioty różnych agencji. Czy bez problemu można tam zdobyć nocleg, czy trzeba wcześniej rezerwować?

Raczej zawsze coś się znajdzie. Infrastruktura jest dobrze rozbudowana. Na wszelki wypadek weźcie ze sobą namiot.

 

P16: Czy w Camp 1 jest jakaś stołówka, ciepły prysznic? Wiadomo, że nie chodzi o luksusy, ale czy to jest.

Z jedzeniem nie ma problemu, jest zawsze ciepłe i dobrej jakości. O ciepłym prysznicu to nie słyszałem, ale jest się gdzie umyć.

 

P17: Czy w Camp 1 można zostawić bezpiecznie namiot i coś w nim w środku? Czy zdarzają się kradzieże? Chodzi o czynnik ludzki. Czy macie jakieś doświadczenie w tej kwestii?

Można spokojnie zostawić namiot, nam jednakże skradziono 100USD, co było dla nas bardzo przykrym doświadczeniem. Dokumenty i kasę zawsze miej przy sobie.

 

P18: Ile dni od przyjazdu trwała wasza aklimatyzacja do dnia ataku szczytowego? Tu pytanie bardziej w kontekście choroby kolegi z ataku szczytowego.

Teraz już dokładnie nie pamiętam, ale było tego coś jakoś 9-10 nocy wliczając dwa noclegi w C3.

 

P19: Jak wygląda sprawa z wynoszeniem i pozostawianiem depozytów? U kogo go zostawiasz? Czy u przypadkowych osób, czy składzik robisz, czy w namiocie jakiejś agencji?

Depozyt zostawiliśmy w namiocie agencyjnym w C3. Chłopaki nie robili problemów, bo też nie było tego za wiele. Poza tym rozłożyliśmy własny namiot w High C2 i zeszliśmy do C1 spać w namiotach agencyjnych. Są różne opcje.

 

P20: Czy możesz polecić coś odnośnie nawigacji satelitarnej? Nie mam zupełnie o tym pojęcia.

Garmin 64 daje radę.

 

P21: Czy kolega deksę dostał w pośladek przez spodnie?

Był to zastrzyk domięśniowy na goły poślad, który był zaaplikowany na wysokości, gdzie było mroźno.

 

P22: Mam kilka pytań odnośnie karimaty. Jest dla mnie największy problem, aby znaleźć coś, co będzie spełniało wszystkie wymagania jak na taką wysokość. Co możesz polecić? Zawsze brałam prosty solidny dmuchany górski materac i było ok, natomiast o karimatach za wiele nie wiem. Mam taką 3-sezonową srebrną grubą matę Therm-a-Rest o strukturze harmonijki, ale to jest duże. Czy to wystarczy?

To jest coś, co muszę dopracować. Sam miałem 4-sezonową matę samopompującą, której nadmuchiwanie na wysokościach sprawiało mi kłopoty. Teraz bym szukał jakiejś lekkiej i składanej maty. Widziałem, że powszechna w użyciu była taka pofalowana i składana w harmonijkę.

 

P23: Ile kosztuje taki nocleg w namiocie agencyjnym w Camp 1?

Odnośnie cen, to zerknij na ten wpis u mnie na blogu: Informacje Praktyczne.

 

P24: Czy wyprawa solo ma sens?

Pik Lenina jest bardzo popularną górą. Myślę, że jest to zaletą w przypadku planu wejścia samemu. W 2015 wchodziłem sam na Aconcaguę i zawsze mogłem liczyć na wsparcie lub dodatkowe informacje (np. warunki na szczycie, prognoza pogody, porady aklimatyzacyjne itp) od innych alpinistów w okolicy. Stwarza to z pewnością pewien komfort, że w sytuacji krytycznej nie jesteśmy zdani tylko na siebie. Dlatego solowe wejście zdecydowanie polecam w sezonie wspinaczkowym. W przypadku Piku Lenina mamy przejście rozległym lodowcem z C1 do C2. Możemy raczej liczyć, że ekipa związana linami przed nami przetoruje bezpieczne przejście, jednakże sugerowałbym wybrać się na początku sezonu, kiedy szczeliny nie są pootwierane.

Muszę tutaj podkreślić, żeby nie bagatelizować tej góry, bo to już jest konkretny siedmiotysięcznik. Osobiście polecałbym wcześniej wejść z kimś doświadczonym na górę o podobnej wysokości. Wtedy można sprawdzić swoje możliwości i zobaczyć, jak organizm reaguje na tej wysokości. Na Piku Lenina byłem ze znajomym, który przez całą wyprawę miał się bardzo dobrze i to on narzucał mordercze tempo (jak dla mnie). Wydarzyło się coś jednak bardzo dziwnego na wysokości 6900 m, bo totalnie opadł z sił i pojawiły się u niego pierwsze objawy obrzęku mózgu. Sporo się nagimnastykowałem i najadłem strachu, zanim sprowadziłem go do C3. Miałbym naprawdę pełne gacie, gdyby nie pomoc jednego z przewodników z komercyjnej agencji, który też tego dnia wchodził na szczyt ze swoimi klientami.

Nie będę raczej oryginalny, kiedy podkreślę, że w przypadku wyprawy solowej trzeba być lepiej przygotowanym i zorganizowanym. Zawsze musi być ta rezerwa (tj. zapas siły, więcej prowiantu, kilka dni więcej), żeby nie doprowadzić do skrajnych sytuacji.

 

P25: Ile czasu trzeba na taką wyprawę wliczając ryzyko niepogody?

Na Pik Lenina liczyłbym minimum dwa tygodnie. Roztropnie jednak liczyć trzy tygodnie, biorąc pod uwagę poprawkę na przedłużającą się aklimatyzację oraz kapryśną pogodę.

 

P26: Czy idąc sam muszę bardzo dużo depozytu targać w górę? Czy dwa namioty wystarczą?

Dwa namioty to w sam raz. W górę weź jedynkę, gdzie będziesz mógł też trzymać swoje rzeczy, a w bazie wygodną i przestronną dwójkę, gdzie będziesz mógł wypocząć i zrelaksować się. W bazie też możesz korzystać z namiotów agencyjnych i wtedy trochę zaoszczędzisz na wadze bagażu. Mała jedynaczka jednak dużo nie waży i nie zajmuje też miejsca. Ja używam Hilleberg Soulo i mogę tylko chwalić.

 

P27: Czy lepiej rezerwować od razu przez internet, czy na miejscu?

Dużo wydaje mi się zależy od planowanego budżetu. Na miejscu można znaleźć małe agencje (np. Fortune-Tour, Fortuna), które nie są widoczne w internecie i z pewnością pomogą w realizacji przedsięwzięcia. Z drugiej strony są też wielkie organizacje, których usługi są na najwyższym poziomie (np. Ak-Sai Travel). Myślę, że jeżeli planujecie zorganizować wszystko samemu, to warto nawiązać współpracę z rzetelną agencją. Te mniejsze są tańsze, ale za tym także idzie jakość usług.

 

P28: Czy lepiej wykupić cały pakiet w agencjach, czy na miejscu według potrzeb? Zmierzam wziąć namiot, ale może okrze się, że będę chciał ograniczyć noszenie ciężarów na plecach i będę korzystał w większości z namiotów agencyjnych?

Tutaj proszę sobie odpowiedzieć samemu na pytanie. Czy czujecie się na siłach wziąć ciężar wyprawy częściowo na swoje barki? Czy macie wystarczająco dużo doświadczenia w górach wysokich? Proszę poczytać, co np. Ak-Sai ma do zaoferowania w pełnym pakiecie. Muszę powiedzieć, że ta agencja zdecydowanie lepiej wypada na tle pozostałych działających pod Pikiem Lenina.

 

P29: Czy agencje rozliczają za każdy dzień, czy za cała wyprawę?

Proszę np. zerknąć na cennik na stronie agencji Ak-Sai i ewentualnie się z nimi skontaktować. Ja częściowo korzystałem w Fortuny i Ak-Sai i za wszystko płaciłem na miejscu w dolarach.

 

P30: Co warto wziąć z Polski nawet przy korzystaniu z pomocy agencji turystycznej? Co poza rzeczami osobistymi? Czy w ogóle się tym nie przejmować i wszystko kupować na miejscu?

Dużo zależy od tego, z którą agencją będziecie się wspinać. Ak-Sai dość dobrze opisuje potrzebny ekwipunek u siebie na stronie internetowej. Od nich też można wypożyczyć sprzęt na miejscu, ale to nie są małe sumki. Proszę jeszcze zerknąć na kompletną listę sprzętu: lista rzeczy na Szczyt Lenina. Jeszcze raz podkreślę, że dużo zależy od budżetu. Na miejscu da się wszystko zorganizować, ale wymaga to większego zaangażowania oraz ryzyko niepowodzenia wyprawy może być większe. Z dużymi agencjami jak Ak-Sai wszystko już jest w pakiecie, wliczając także przewodnika i opiekę medyczną podczas ataku szczytowego. Z mniejszymi jak Fortuna można negocjować ceny, ale o wiele rzeczy należy zadbać samemu. Z tego co pamiętam, to Fortuna nie organizuje przewodników i biwaków w wyższych partiach góry.

 

P31: Czy spotkałeś się sam lub w literaturze górskiej, że ktoś celowo zaczynał atak szczytowy za dnia (np. 8 rano), a nie o 1 lub 2 w nocy i właśnie kończył już w nocy?
Myślę, że nie jest to powszechnie stosowane. Po zachodzie słońca jest zawsze chłodniej i powrót nocą, kiedy człowiek jest już bardzo zmęczony po całym dniu ataku szczytowego, może okazać się bardzo żmudny i wymagający. Tak późno na atak szczytowy wyszliśmy na Alasce, kiedy pod Denali w środku sezonu słońce praktycznie nie zachodzi.

 

P32: Czy można zastąpić kurtkę puchową dwoma dodatkowymi polarami? Wyjdzie taniej i później można je oddać lub sprzedać miejscowym.
Myślę, że to może się sprawdzić. Na Piku Lenina też nie miałem kurtki puchowej ze sobą. Tę pancerną na wyprawy wysokogórskie zakupiłem dopiero na Noszak. Można też nabyć lżejszą bluzę puchową lub z primaloftem i na wierzch założyć kurtkę z membraną. Ja tak zrobiłem. Wydaje mi się, że ważniejsze są dobrze izolujące buty zimowe z botkiem.

 

P33: Ile mieliście ze sobą namiotów?

Wzięliśmy tylko jeden namiot. W przypadku wyprawy, którą planujecie zrealizować bez jakiegokolwiek wsparcia agencyjnego, dwa namioty będą pomocne. Jeden w bazie na czas restu i jeden wypadowy na akcję wysokogórską. Taki schemat przyjęliśmy na Noszaku lub Denali i bardzo dobrze się sprawdzał. Pod Pikiem Lenina jednakże można liczyć na wsparcie agencyjne i z łatwością można wykupić nocleg w agencjach. Wybór należy do Was.

 

P34: Zastanawia też kwestia liny. Piszesz że 20 metrów powinno wystarczyć. Jak z takiego kawałka zrobić flaschenzug, o ile partnerowi uda się wyłapać lot do szczeliny. A co dopiero wyciągać metodą U?

Faktycznie do metody U to trzeba znacznie więcej liny. My mieliśmy opanowany potrójny Flaschenzug Szwajcarski z pętlą. Na taką instalację myślę, że starczy około 3-5 metrów. Szliśmy tylko we dwóch, więc dłuższych lotów raczej nie da się wyhamować. Lodowiec jest w sezonie dość dobrze wydeptany, więc widać, w których miejscach trzeba być bardziej czujnym. Jednak element ryzyka zawsze jest.

 

P35: Jest taka sytuacja, że przychodzisz do C1 i co? Tak bez problemu można skorzystać z agencyjnego namiotu i jedzenia?

Do BC i C1 możesz iść w ciemno na nocleg. Tam mają sporo dużych namiotów. W C2, C2+ i C3 też można przenocować w agencyjnych, ale tam są tylko namioty wyprawowe, więc trzeba ustalić z wyprzedzeniem. Zazwyczaj mają je dla swoich klientów. My kiedyś w C3 zostawiliśmy depozyt w namiocie agencyjnym. Czasami ludzie rozbijają się też w C4, ale tam nic nie ma na stałe i wszystko trzeba przytaszczyć samemu. W C1 i BC są znajdują się kuchnie oraz jadalnie, gdzie za opłatą możesz poczciwie się najeść. Kiedyś w C3 dostaliśmy szamę szturmową od ludzi z agencji, ale tego raczej nie należy uwzględniać przy planowaniu.

 

P36: Kachol brać, czy zbędny balast?

Nie ma potrzeby brać kasku na Szczyt Lenina, jeżeli będziemy wchodzić najbardziej popularną drogą. Na trasie nie ma miejsc, gdzie jesteśmy bezpośrednio narażeni na spadające kamienie. Urazy głowy mogą się przytrafić w przypadku wpadnięcia do szczeliny lodowcowej lub podczas ataku szczytowego na skutek utraty równowagi na najbardziej wyeksponowanych odcinkach grani. Po więcej szczegółów odnośnie potrzebnego sprzętu zerknij tutaj: Szczyt Lenina – Lista rzeczy – Ekwipunek (czytaj »).

 

P37:  Ile kartuszy z gazem zużyliście?

Tutaj dużo zależy od tego, jak długo trwa wyprawa oraz czy korzysta się z kuchni agencyjnych (np. wrzątek, posiłki). Myślę, że wyszły trzy kartusze po 250 ml na osobę. Muszę podkreślić, że mogliśmy zawsze liczyć na wrzątek w C1 u jednej z większych agencji. Poza tym, jeżeli wykupuje się posiłek, można też podładować sobie telefony, aparaty, power banki itp. To wszystko było w Ak-Sai Travel. Kartusze zawsze możesz dokupić w BC lub C1, jeżeli zajdzie taka potrzeba. Oczywiście im wyżej, tym drożej.

 

P38: Jak często korzystaliście z posiłków kupowanych w BC i C1?

W BC raczej jedliśmy u agencji, chyba dwa razy. Nie mieliśmy dużo jedzenia liofilizowanego i chcieliśmy to zostawić na właściwą akcję górską. W C1 też ze dwa razy. Jedzenie przygotowane prze kucharzy agencyjnych jest miłym urozmaiceniem górskiej rutyny.

 

P39: Czy zostawialiście wyżej rozbity namiot na noc podczas nieobecności, czy zawsze składaliście?

Zostawialiśmy, ale pusty, bo zdarzają się kradzieże. Pamiętaj też, żeby dobrze zabezpieczyć go przed wiatrem, szczególnie w C2+, C3 i ewentualnie C4. Tam jest raczej otwarta przestrzeń. Nam zawinęli 150 USD z namiotu w C1. Myślę, że na duże przedmioty nikt się nie połasi, ale małe i kosztowne jak GPS, telefon itp. mogą się przykleić do dłoni. Poza tym zdarza się, że ktoś się zadomowi w twoim namiocie, ale to raczej nie jest bardzo upierdliwa sprawa. Pewna grupa Hiszpanów wbiła się do nas do namiotu w C3, żeby się ogrzać, bo nocna próba ataku szczytowego bardzo ich wymęczyła.

 

P40: A jaka to jest kiełbasa pierwszego sortu?

To taka, którą zrobi twój dziadek i dobrze wysuszy nad piecem. Ważne, żeby miała dużo czosnku. (-:,

 

Na zakończenie dodam, że na pewno nie należy lekceważyć góry. Może i nie jest bardzo wymagająca technicznie, ale wiele losowych rzeczy się tam może przytrafić. Dlatego odpowiednie przygotowanie, planowanie oraz logistyka to bardzo ważna sprawa, żeby skupiać się tylko na górze i zdobyciu szczytu.

To chyba tyle (-:,

Przeczytaj więcej na blogu o wyprawie na Pik Lenina.

0

Jest 9 komentarzy

  • Grzegorz Stelmaszczuk napisał(a):

    Witam
    Łukasz, świetny pomysł z tymi pytaniami. Tego właśnie brakuje w większości relacji –szczegółów. Strzał w 10tke!
    Na szczyt Pik Lenina próbowałem wejść latem 2015. Zawróciłem ok. 300m w linii prostej od szczytu z około 7030m n.p.m. Postaram się podzielić moimi odczuciami i doświadczeniami z Piku Lenina. Podkreślam jednak że są to moje subiektywne spostrzeżenia. Pisze to DO ZWYKŁYCH TURYSTÓW [jakim sam jestem], więc proszę czytających o wyrozumiałość co do oczywistych oczywistości, o których napisałem

    P1: Jak ocenialiście swoją kondycje przed wyjazdem?
    — Kondycja, kondycja i jeszcze raz kondycja!!! Minimum 20km biegu/tydz, im lepszy czas tym lepiej. Rower –im więcej i częściej tym lepiej. 60km/tydz minimum. Do szkoły, do pracy nie ważne. Pływanie –jeśli ktoś lubi. Lecz nie będziemy tam pływać. Podobnie ścianka/skała –supe,r ale Lenin to nie wspinaczka tylko dreptanie i skakanie przez szczeliny. PLECAK – o czym większość zapomina. Trenujcie z ciężkim plecakiem długie dystanse [im częściej i dłużej tym lepiej]
    *
    P2: Mam mało czasu na tę gorę i nie przewiduję rezerwy czasowej. Wy weszliście w 13 dni na szczyt. Mój i znajomych plan zakłada to samo. Czy jest to zdroworozsądkowe?
    — Popieram to co napisał Łukasz. Od siebie dodam ze 13 dni na górę to praktycznie ZERO szans na powodzenie ataku szczytowego [wejście na szczyt i zejście z niego żywym do BC.] Za to 99% szans na kłopoty z utratą życia włącznie [dotyczy oczywiście zwykłych turystów, Denis Urubko bał by radę]. Świętej pamięci Tomek Kowalski, który miał kondycje wielokrotnie lepszą niż większość czytających „robił” Lenina 19 dni. Niech to będzie wskazówką dla zwykłych „turystów-sprinterów”.
    *
    P3: Jak radziliście sobie z walutą? Czy mieliście już wcześniej walutę kirgiską, jeśli tak to ile? Wybraliście na miejscu z bankomatów? Czy mieliście także euro i dolary?
    — Tak jak pisze Łukasz.. Przelicznik Euro-$ 1:1 Walutę miejscową można kupić np. w kantorze na lotnisku.
    *
    P4: Czy z Polany Łukowej do C1 droga cały czas wygląda tak samo, tzn. skały i skały? Pytam gdyż chcę tam zabrać sandały z zakrytym czubem (okrywające palce). Nie chcę brać butów trekingowych/podejściowych. Sandały przydadzą się przy przejściu przez rzekę i nawet w C1 najprawdopodobniej. Jeśli jednak po drodze do C1 byłby śnieg, to nie mają one sensu.
    — Uzupełniając – szedłem w sandałach z Ługowej do C1 z 30kg plecakiem. W C 1 agencja najbardziej wysunięta [najbliżej początku trasy na Lenina] Po drodze [pomiędzy agencjami -C1 jest bardzo rozległy ] 2 jęzory lodowcowe do przejścia. Trasa [na jęzorach każdy o szerokości ok. 200-300m ] oznaczona chorągiewkami. We mgle/nocą nie widoczna – odległości pomiędzy traserami duże.
    Wnioski. Drugi raz też tak pójdę Trudności: przejście przez rzekę [opcjonalnie za 5$ konno] i podejście za rzeką [mój błąd –poszedłem tak jak wszyscy] podczas gdy szlak dla „sandałowców” jest kilkadziesiąt/ponad 100 metrów na prawo od <> Tam gdzie poszedłem był drobny rumosz skalny wsypujący się do sandałów – uniemożliwiał podejście. Po jęzorach lodowca szedłem z kijkami [raki i La Sportiva Spantic w plecaku w razie „W”] Niedoświadczonym „sandałowcom” nie polecam. Wcześniej na trasie , na podejściu do przełęczy [zyg-zak 100m w górę] możliwe lawiny kamienne [doświadczyłem]
    *
    P5: Gdzie dokładnie można ściągnąć waszego GPXa z trasą? Jakoś nie mogę tego odnaleźć na stornie bloga?
    — Pamiętajmy jednak że trasa co roku nieco się zmienia na niektórych odcinkach.
    *
    P6: Co byście zmienili jadąc jeszcze raz zdobywać Pik Lenina? Człowiek zawsze coś chciałby poprawić po fakcie. A to za dużo czegoś zabrał, a to za mało, a to czegoś brakowało itp.
    — 5 stron A4 mógł bym o tym napisać 😉
    *
    P7: Czy mógłbyś napisać jakiego ubezpieczenia używaliście podróżując po Kirgistanie oraz wspinając się na szczyt?
    — Ja nie miałem tyle farta i korzystałem z Alpenverein z opcja powyżej szczytów 6000m n.p.m. za…200euro 🙁 G woli wyjaśnienia [gdyż nie wiem czy nawet pani z A. w PL to wyjaśnia]. Alpenverein w standardzie jest do 6000m jeśli …. jeśli góra na którą idziesz ma 6000m [upraszczając]. Jeśli deklarowany szczyt ma np. 6500m n.p.m. a ty masz standardowe ubezpieczenia i …. wypadkowi ulegasz np. na 5000m. to NIE MASZ UBEZPIECZENIA gdyż deklarowany szczyt ma więcej niż 6000. Bardzo upraszczam oczywiście ale po szczegóły zapraszam do Alpenverein [jeśli ktoś chce korzystać z tej firmy]
    *
    P8: Jakich butów używał twój kolega, bo widzę że Ty La Sportiva Spantik?
    — W 100% popieram Łukasza. Buty tzw. skórzane lub niezbyt nadające się na 7000m to najlepsza droga do odmrożenia/przemrożenia palców. I proszę nie sugerować się temperaturą. -10C na 6700 czy 7100 to nie to samo -10 na 4000m czy na 5600m. Tak bym to ujął: -10C na 7100m odpowiadało by -25 ; -30C na 4000-3000m. Podobna zależność z ciuchami.
    *
    P9: Jakie mieliście śpiwory i namioty na wyprawie na Pik Lenina?
    — Śpiwór: Cumulus Alaska 900 + spałem w swetrze/lekkiej kurtce puchowej i botkach ze Spantikow.
    Namiot: Mountain Hardwear EV2 niestety nie nadawał się na deszcz [lało w BC, lało w C1 lało w drodze z C1 do C2. Nie padało –lało. Poza tym pomimo kilku minusów „obleci” tak bym to ujął.
    *
    P10: Ten Małach jest bez membrany? Nie zamókł Ci?
    — Po przebudzeniu śpiwór był mokry na wierzchu [szron z namiotu pod wpływem słońca topił się rano i miałem „deszczyk” w namiocie. Jednak operacja słońca [nawet w pochmurne dni] jest tak silna ze wysychał [ciągle wewnątrz namiotu] już po ok. 1-1,5 godz.
    *
    P11: Wybieram się na Pik Lenina w listopadzie. Czy posiadasz jakieś informacje, jak wygląda sprawa w takim okresie? Głównie chodzi mi o to, czy agencje są jeszcze na miejscu. Czy można kupić gdzieś kartusz z gazem? A przede wszystkim gdzie najdalej uda się dojechać? Bo z tego co wyczytałem, to w sezonie to normalnie da się dojechać z Osz do Polany Łukowej, czyli do Base Camp.
    — Dokładnie jak pisze Łukasz. Dodam od siebie – pisz do nich (YT: http://www.youtube.com/watch?v=UMGTzBRlr48, YT:www.youtube.com/watch?v=OQiMAFZpDcQ).
    *
    P12: Czy pamiętasz może jak wygląda sprawa z transportem z Osz w stronę gór? Jest tam duży ruch komunikacyjny, czy raczej wybiórczy?
    — Tak jak pisze Łukasz. Polecam też to wcześniej ustalić. Mniej stresu na miejscu i mniej traconego czasu.
    *
    P13: Mam pytanie co do drogi z wioski Sary-Mogul w stronę Base Camp. Pamiętasz może czy jest to daleka i trudna droga?
    — Ze Sary-Mogul do Ługowej jest ok. 30km! Droga przez step w spiekocie lata lub deszczu z całym majdanem na piechotę… Bardzo nie polecam. Pierwszy krok do choroby wysokogórskiej [wyczerpanie] Chyba ze ktoś naprawdę chce zaoszczędzić parę złotych i ma całe wakacje czasu na Pik Lenina. Ługowa-C1 to ok. 13-14 km
    *
    P14: W jaki sposób załatwialiście pozwolenie na przebywanie w strefie przygranicznej?
    — Popieram, tez nie miałem ale … ale w przypadku kontroli może być różnie. Tym razem raczej sobie to załatwię.
    *
    P15: W bazie są jurty i namioty różnych agencji. Czy bez problemu można tam zdobyć nocleg, czy trzeba wcześniej rezerwować?
    — Dokładnie tak jak pisze Łukasz.
    *
    P16: Czy w Camp 1 jest jakaś stołówka, ciepły prysznic? Wiadomo, że nie chodzi o luksusy, ale czy to jest.
    — Zależy z której agencji korzystasz. Koszt prysznica to ok. 10-15$ ale da rade umyć się w ciepłej wodzie za free. Jedzenie jak wszędzie tam. Dziewczyna np. 46kg, która najada się listkiem sałaty, wafelkiem i widokami gór nie będzie głodna. Facet, który musi się najeść… niech weźmie liofilizaty do tych „obfitych” posiłków.
    *
    P17: Czy w Camp 1 można zostawić bezpiecznie namiot i coś w nim w środku? Czy zdarzają się kradzieże? Chodzi o czynnik ludzki. Czy macie jakieś doświadczenie w tej kwestii?
    — Depozyt możesz zostawić w jurcie agencyjnej za drobną opłatą. Kradzieże zdążają się wszędzie: BC, C1, C2 i C3 Może zginąć cokolwiek. Dodatkowo „śpiochy” mogą się wbić do waszego namiotu podczas waszej nieobecności/ zniszczyć coś itp …dłuuuugi temat.
    *
    P18: Ile dni od przyjazdu trwała wasza aklimatyzacja do dnia ataku szczytowego? Tu pytanie bardziej w kontekście choroby kolegi z ataku szczytowego.
    — Jak wiemy z relacji chłopaki weszli „trochę za szybko”. Schematów aklimatyzacji jest sporo np. w necie. Trzy tygodnie czasu powinno z powodzeniem wystarczyć. Wszystko zależy od 10tek różnych czynników. Referat można napisać.
    *
    P19: Jak wygląda sprawa z wynoszeniem i pozostawianiem depozytów? U kogo go zostawiasz? Czy u przypadkowych osób, czy składzik robisz, czy w namiocie jakiejś agencji?
    — Dokładnie jak pisze Łukasz. W namiotach agencyjnych, we własnym, w śniegu przy trasie. Swój depozyt w śniegu oznaczyłem łopatą którą mi ukradziono, depozyt pod śniegiem został. Jednak pomiędzy C1 a C2 non stop lecą lawiny wiec lawina może taki depozyt pozostawiony „po drodze” zwyczajnie zasypać.
    *
    P20: Czy możesz polecić coś odnośnie nawigacji satelitarnej? Nie mam zupełnie o tym pojęcia.
    — Ja miałem Garmina Dakota 20. Są różne inne, np. e-trexy ale …… nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest:
    a) Czy posiadacz GPSa zna jego obsługę lepiej niż własną kieszeń? Jeśli nie to GPS może być przyczyną śmierci.
    b) Czy ma odpowiedni zapas baterii?
    c) Czy ma wgrany track i mapę w GPS/kartę pamięci
    d) Na jakim systemie satelit działa urządzenie GPS? GLONOS? Na obydwu?
    e) Czy na ataku szczytowym posiadacz włączył funkcje KOMPAS czy nie i jeszcze kilka innych ustawień w „opcjach”
    Spotkałem ludzi którzy mając urządzenie popełniali wszystkie możliwe błędy [ a nawet jeszcze więcej ]
    *
    P21: Czy kolega deksę dostał w pośladek przez spodnie?
    — Absolutnie nie polecam dreptać dotąd aż będzie potrzebna dexa. Chłopaki mieli fajną przygodę i sporo szczęścia 😉 Dlatego tak ważna jest odpowiednia kondycja [wypracowana przed wyprawą] i odpowiednia ilość dni na aklimatyzacje + wiele, wiele, wiele innych rzeczy.
    *
    P22: Mam kilka pytań odnośnie karimaty. Jest dla mnie największy problem, aby znaleźć coś, co będzie spełniało wszystkie wymagania jak na taką wysokość. Co możesz polecić? Zawsze brałam prosty solidny dmuchany górski materac i było ok, natomiast o karimatach za wiele nie wiem. Mam taką 3-sezonową srebrną grubą matę Therm-a-Rest o strukturze harmonijki, ale to jest duże. Czy to wystarczy?
    — Miałem Therm-a-Rest SOLAR (www.cascadedesigns.com/therm-a-rest/mattresses/camp-and-comfort/ridge-rest-solar/product) dawała rade. Sporo ludzi miało tą karimatę.
    *
    P23: Ile kosztuje taki nocleg w namiocie agencyjnym w Camp 1?
    — W 2015 20e za namiot [ok. 160cm wysokości, luźno śpi się w 3 osoby, „średnio luźno” we 4. Przedsionek ok. 2-2,5m2

    Popieram Łukasza w 100% TO NIE JEST ŁATWA GÓRA [dla zwykłych turystów] Przyszłym zdobywcom pod rozwagę przedstawię tylko 1 przykład. W 2011 roku śmierć poniósł tam nasz rodak (www.islandunguja.blogspot.ie/2014/03/radek-juszczyk-wspomnienie.html). Radek miał wielokrotnie większe doświadczenie niż ja i większość czytających a mimo to nie okazało się wystarczające.
    *
    Pomimo tego co napisałem w punktach powyżej i pomimo setek rzeczy których nie opisałem nie daje mi to ponownie NAWET 1% więcej szans na uniknięcie kontuzji, powrót żywym ze szczytu czy powodzenie w ataku szczytowym [mój atak szczytowy trwał 23 godziny] Nie daje, ponieważ jest zbyt wiele czynników na które nie mamy tam wpływu.
    Pozdrawiam Grzesiek.

  • Epepa napisał(a):

    To była z pewnością wspaniała przygoda i wielkie wyzwanie, podziwiam i chylę czoła 🙂

  • Połącz Kropki napisał(a):

    Super przygoda:) Podziwiam za odwagę i wytrwałość:)

  • Natalia napisał(a):

    O wow, niezła wyprawa! Podziwiam i gratuluję sukcesu!

  • Mmalena napisał(a):

    Kapitalne kompendium wiedzy. Bardzo podoba mi się pomysł na wpis w postaci pytań i odpowiedzi. 🙂 Może tak opiszesz Nepal? 😉 Chętnie przeczytam.

  • Marcin | Wojażer napisał(a):

    Pamiętam relację ze szczytu Lenina i pamiętam, jak byłem zazdrosny, że ja też bym chciał i w ogóle, jak super. Najgorsze jest jednak to, że wszedłbym tam może w połowie 2013 roku albo w 2014 roku, kiedy kondycja lepsze i tak dalej, a teraz? Chyba bym umarł! O pewnych miejscach lepiej nie myśleć bez konkretnego przygotowania.

    PS: ciekawa informacja z tym przelicznikiem 1:1 w przypadku dolarów i Euro. W ogóle bardzo fajne podsumowanie pytań i odpowiedzi! 🙂

    Pozdrawiam!

  • Grzesiek napisał(a):

    W tym roku udało się w końcu wejść na Pik Lenina
    Jednak to co Polacy [niektórzy] tam wyczyniają woła o pomstę do nieba 🙁 🙁
    Drodzy turyści TO NIE JEST ŁATWA GÓRA !!! To nie jest łatwa góra dla przeciętnego turysty!!!
    Proszę nie sugerować się tym debilnym sloganem – „łatwa góra”
    Łatwa to może być Gubałówka latem albo Kasprowy [wjazd kolejką]
    Bardzo niewiele brakowało by zginął tam w tym roku kolejny Polak. Słowak wpadł kilkanaście metrów w szczelinę w miejscu gdzie…. „nie powinno być szczelin”. Cudem przeżył [podobnie jak wspomniany wcześniej Polak]
    W moim odczuciu chłopaki [Polacy] poszli na szczyt bez odpowiedniej aklimatyzacji. Inaczej trudno wytłumaczyć kilka faktów.
    Inny Polak oszukał swoich ziomali i poszedł do C1 z początkami obrzęku płuc….. od tego można umrzeć w kilka godzin….
    Pewien turysta osłabł na tyle ze JEDYNY helikopter w Kirgistanie przyleciał po niego do Camp 1.
    Lista błędów popełnianych przez turystów mogła by mieć spokojnie kilkadziesiąt punktów.
    Trzeba się przygotować sprzętowo [buciki na 3-4 tys w Alpy w których się chodziło przy -20 C TO NIE SĄ BUTY NA LENINA!] fizycznie – [nie wystarczy troszkę pobiegać], logistycznie [nie „wysypać” się do czasu nadejścia ataku szczytowego] i mentalnie – boisz się iść na 7000 – nie jedz!
    GPS bywa koniecznością, a jego umiejętność obsługi MUSI się zacząć na wiele miesięcy przed wyjazdem!
    Nie liczcie, że w tym samym składzie, w którym wyjeżdżacie wyjdziecie na atak szczytowy! Każdy musi zdawać sobie sprawę że może liczyć tylko na siebie.
    Lenin to nie zabawa/przedszkole jak np. wejście na Blanca czy Elbrusa najpopularniejszymi drogami.
    Wystarczy przeczytać relacje z wejścia na szczyt na powyższym blogu [KARTKA Z PODRÓŻY] by zrozumieć że jeden z chłopaków a w zasadzie 2 popełnili karygodne błędy! Jak wiemy 1 z kolegów prawie tam [na szczycie] umarł. Drugi pozwolił mu się do tego stanu doprowadzić. MA-SA-KRA!!!
    Jak słyszę że Lenin to łatwa góra to mam ochotę brać łańcuch i lać!
    Nie ma tam trudności technicznych [poza pokonywaniem szczelin na lodowcu] ale to nie oznacza że góra jest łatwa !!!!
    Od pocz. lipca do ok 22 lipca [w tym roku] co kilka dni była akcja że Polacy to albo Polacy tamto….. nie róbmy tam z siebie pajaców.

    • Łukasz Kocewiak napisał(a):

      Pik Lenina pozwala zdobyć doświadczenie wysokogórskie. To dobre miejsce, żeby sprawdzić się przed bardziej ambitnymi projektami. To właśnie powyżej 7000 m możemy zobaczyć, jak organizm zachowuje się w warunkach o obniżonym ciśnieniu parcjalnym tlenu.

      Zanim jednak zdecydujemy się na „łatwy siedmiotysięcznik”, sprawdźmy się na szczytach powyżej 4000 m, 5000 m i 6000 m. Nie wchodzi się od razu na Mt Everest. Na każdego wysokość wpływa odrobinę inaczej i poznajmy swój organizm dobrze przed wyprawami, gdzie trzeba spać powyżej 6000 m i wchodzić na wierzchołek powyżej 7000 m.

      Odpowiednia aklimatyzacja jest elementem kluczowym do bezpiecznego zrealizowania projektu. Nie zdziwmy się, że góry wysokie niektórym po prostu nie przypadną do gustu. Znajomy z Piku Lenina, który miał objawy wysokościowego obrzęku mózgu, miewa problemy z aklimatyzacją do znacznych wysokości.

      W 2016 byliśmy na Noszaku i, pomimo bardzo starannej i długotrwałej aklimatyzacji, też objawy pojawiły się właśnie około 7000 m. Tym razem był to wysokościowy obrzęk płuc. Znajmy swój organizm i miejmy na tyle doświadczenia, żeby powiedzieć sobie, że wspinać się wyżej już nie można.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *