Trzęsienie ziemi na Nowej Zelandii

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

[vc_row][vc_column][vc_column_text]Podróże, ach te podróże… dla wielu synonim wolności i jeden ze sposobów na redukcję wydzielania kortyzolu – hormonu stresu. Czy jednak podróżowanie zawsze wiąże się z beztroską i wypoczynkiem? Skądże znowu. Niejednokrotnie może nas przyprawić o zawrót głowy lub gęsią skórkę. Jak do tej pory najbardziej traumatycznym doświadczeniem przeżytym przez nas wspólnie było trzęsienie ziemi w Christchurch, stolicy Wyspy Południowej. Tak dotkliwe przeżycie utwierdziło nas w przekonaniu prowadzenia tego bloga.

Kartka-z-Podrozy-Trzesienie-Ziemi-w-Christchurch-008
Baniaczek napoju, wszystko co potrzebne do przeżycia w plecak i ewakuacja w bezpieczne miejsce.

Zaczęło się dość niewinnie. W odległej przeszłości podczas pobytu w spokojnym miasteczku na południu Nowej Zelandii pośrodku nocy zaskoczyło nas dość opłakane w skutkach trzęsienie ziemi. Całe miasto było praktycznie sparaliżowane i jedyną formą kontaktu z rodziną i znajomymi było właśnie publikowanie informacji o stanie naszego zdrowia i miasta na blogu. Dlatego jedne z pierwszych wpisów na blogu dotyczą naszych przeżyć w trakcie i po kataklizmie.[/vc_column_text][vc_custom_heading text=”Galeria zdjęć” use_theme_fonts=”yes”][vc_media_grid item=”mediaGrid_ScaleInWithIcon” grid_id=”vc_gid:1529245421266-adf9941e-208f-2″ include=”1927,1921,1930,1924,1920,1928,1926,1925,1929″][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_custom_heading text=”Trzęsienie ziemi w Christchurch w liczbach” use_theme_fonts=”yes”][vc_row_inner][vc_column_inner][vc_column_text][table id=5 /][/vc_column_text][/vc_column_inner][/vc_row_inner][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_custom_heading text=”Mapa centrum Christchurch” use_theme_fonts=”yes”][vc_row_inner][vc_column_inner][vc_column_text]Centrum miasta ucierpiało najbardziej podczas trzęsienia ziemi. Główną przyczyną była stara zabudowa z cegły, która nie spełniała najnowszych standardów bezpieczeństwa. Tuż po trzęsieniu ziemi całe centrum miasta zostało odizolowane i otoczone kordonem policyjnym. Pod gruzami nadal znajdowało się wiele ofiar. Nie chciano również, żeby po okolicy kręcili się złodzieje i włamywacze.

Nie minął tydzień, kiedy teren miasta został wstępnie oczyszczony ze zniszczeń, a nasze mieszkanie zostało sprawdzone. Na szczęście, oprócz kilku pęknięć na ścianach, stłuczonego telewizora i potłuczonej kuchenki mikrofalowej, budynek był w dobrym stanie i mogliśmy się z powrotem wprowadzić. Każdego dnia musieliśmy przejść przez kontrolę policyjną lub wojskową, żeby dostać się lub wydostać z centrum miasta.

Cały teren był opustoszały i jedynym towarzyszami na zrównanym z ziemią terenie były wygłodniałe koty, których właściciele musieli opuścić miasto w poszukiwaniu schronienia. Raz nie zdążyliśmy wrócić przed 18:00 i wtedy policyjny radiowóz eskortował nas aż pod same drzwi. Nie można w strefie otoczonej zieloną linią poruszać się samemu po godzinie 18:00.[/vc_column_text][vc_single_image image=”5763″ img_size=”full” alignment=”center”][/vc_column_inner][/vc_row_inner][/vc_column][/vc_row][vc_row][vc_column][vc_custom_heading text=”Relacja z trzęsienia ziemi w Canterbury w 2011″ use_theme_fonts=”yes”][vc_column_text]

A jakie jest wasze przeżycie z podróży, które utkwiło Wam najbardziej w pamięci?[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

11 Responses

  1. Trzęsienie ziemi to nic fajnego choć krajobraz po fascynuje. Podobnie jak cały ten ruch tektoniczny. Tak, chciałabym zostać sejsmologiem 🙂 Czasem sama się pcham w pałace w ruinie. Adrenalina potrzebna. Ale najbardziej utkwiło mi w pamięci, jak skręciłam nogę w jednym z opuszczonych fortów w ruinie i trudno było się wydostać, bo oczywiście sama tam poszłam 😛

  2. Spore zniszczenia. Ja kilka razy przeżyłam niewielkie trzęsienia ziemi koło Neapolu. Choć to były mikro-ruchy i czułam się totalnie skołowana, błędnik szaleje, nie wiadomo co się dzieje bo wszystkie punkty odniesienia nagle stają się ruchome. Masakra!

    1. Faktycznie trzęsienie ziemi to coś, co całkowicie rozprasza, paraliżuje zmysły. Mieszkając w Christchurch mieliśmy po kilka wstrząsów dziennie. Co ciekawe najczęściej się pojawiały w nocy po 2 i nad ranem.

      Po pewnym czasie już się przyzwyczaiłem, że pośrodku nocy budzi mnie trzęsąca się ziemia, skrzypiące meble i ten niski pomruk dochodzący zewsząd. Kiedy się człowiek wprawi, to nawet jest w stanie usłyszeć wstrząsy jeszcze przed ruchem ziemi.

      Ludzie, którzy tam mieszkają muszą zachować zimna krew i pewien dystans, ponieważ z dnia na dzień mogą stracić swój majątek. Pomimo tego Kiwi zachowują pogodę ducha i uśmiech na twarzy.

  3. Trzęsienie ziemi w Nepalu. Kilka miesiecy temu, dość słabe, kilkusekundowe. A pozniej juz to duże, o ktorym wszyscy pamiętamy…

  4. Ja mam tutaj w Niemczech z trzęsieniami spokój, no chyba że czasem sąsiad organizuje imprezę to się dom trzęsie 😉 Nie wyobrażam sobie zrywać się w środku nocy i podtrzymywać całą kolekcję antycznych waz 😉

  5. dokładnie, podróże to nie tylko leżenie pod palmą na hamaku z drineczkiem w dłoni…
    My podróżujemy po świecie rowerami, najniebezpieczniejsza rzecz jaka nam sie przydarzyła podczas wyprawy dookoła świata to burza na środku słonego jeziora Salar de Uyuni w Boliwii…. dooloła pustka w promieniu 20-70km…woda do kostek…walące pioruny w pobliską górę i my leżący i modlący się, żeby piorun nie uderzył w wodę :/ masakra

    1. Mogę sobie wyobrazić. Kiedyś na Uszbie (taka ładna góra) w Gruzji na grani powyżej 4000 m chwyciła nas burza. Robiliśmy zjazdy po linie, a dookoła przeskakiwały wyładowania między chmurami. Wymiękłem totalnie, kiedy ognie świętego Elma pojawiły się na kasku na głowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *