X
Islandia, Kirgistan, Maroko, poradnik

Aparat dla podróżnika – Od wyzwolenia migawki do publikacji (cz. 2)

3 listopada 2015 6

O fotografii można naprawdę dużo rozmawiać i pisać. Współcześnie, kiedy ludzie są bardzo ukierunkowani na siebie, swój rozwój, swoje osiągnięcia trudno jest, szczególnie z autorem, konstruktywnie dyskutować o walorach artystycznych zdjęcia i jednoznacznie określić, czy jest dobrym, przeciętnym lub najzwyczajniej kiepskim ujęciem. Myślę, że dopóki jest jakaś grupa odbiorców, której owa fotka się podoba, to ma ona wartość i warto było wyzwolić migawkę.

Dlatego też nawet nie przymierzam się, żeby wypowiadać się autorytatywnie w tych kwestiach. Z pewnością jest wiele dróg do tworzenia dobrej fotografii i każd(a/y) z nas musi wybrać same(j/mu), którą ścieżką będzie stąpać. Na pewno aktualnie nie jest powiedziane, że trzeba należeć do elitarnej agencji lub dysponować najdroższym sprzętem, żeby osiągnąć sukces i realizować się w robieniu zdjęć.

Czasem jest wręcz odwrotnie, ponieważ pewne grupy mają bardzo ukierunkowane wymagania, które mogą w nieodwracalny sposób zamknąć umysł artysty w ramach ograniczających rozwój. Na przykład fotografujemy jedzenie dla czasopism lub książek kulinarnych albo produkty do katalogów wysyłkowych. Z pewnością jest to wąska ścieżka specjalizacji. Poza tym warto omijać duże agencje wielkim łukiem, ponieważ ich polityka może być na pograniczu dobrych praktyk i etyki.

Kiedyś rozentuzjazmowany chciałem wysłać swoje prace na konkurs fotograficzny National Geographic i jakie było moje zdziwienie, kiedy w regulaminie konkursu było napisane, że wraz z wysłaniem zdjęcia na konkurs jednocześnie przekazuję prawa do późniejszej publikacji niezależnie od wyniku konkursu*. Muszę przyznać, że w swoim rozgoryczeniu anulowałem procedurę uczestnictwa w konkursie i nigdy później już nie brałem podobnych konkursów pod uwagę.

Pamiętajmy, mimo iż może nie jesteśmy fotografami światowej klasy, to nasze pracę mogą być unikatowe i mieć wartość. Według mnie nie warto tanio sprzedać skóry i podążać swoją drogą. Jeżeli faktycznie czujemy pasję do fotografii i jesteśmy zdeterminowani w naszych dążeniach, to sukces przyjdzie prędzej czy później. Czasem oczywiście trzeba będzie się sprzedać mediom lub nawet może rozebrać przed obiektywem, ale czyż to nie jest tylko małym poświęceniem w drodze do sukcesu? (-;

*Uczestnik Konkursu poprzez wypełnienie formularza rejestracyjnego oświadcza, iż udziela Organizatorowi nieodpłatnej, nieograniczonej terytorialnie ani czasowo licencji na publiczne udostępnianie fotografii i filmu przez Organizatora oraz jego partnerów (z prawem sublicencji) w wydawnictwach National Geographic Society oraz Organizatora, na stronie www.national-geographic.pl na potrzeby realizacji i promocji Konkursu w taki sposób, jak również na wszystkie czynności konieczne dla udostępnienia zdjęcia i realizacji Konkursu, w tym w szczególności wprowadzania do sieci komputerowych, Internetu, wielokrotne utrwalanie i zwielokrotnianie fotografii każdą techniką w tym do produkcji kalendarza oraz wystawy fotograficznej prezentujących zdjęcia nagrodzone w Wielkim Konkursie Fotograficznym, przesyłanie zdjęcia i filmu innym podmiotom współpracującym w jakiejkolwiek formie i jakikolwiek sposób, a także na przekazanie zdjęć w celu ich oceny przez Jury zgodnie z punktem 6 niniejszego Regulaminu oraz na przygotowywanie na swoje potrzeby, w szczególności na obróbkę redakcyjną i komputerową.

Przetwarzanie obrazu

W cyfrowym świecie fotografia praktycznie nie istnieje bez przetwarzania obrazu. Nawet, jeżeli nie znamy się na przetwarzaniu obrazu i wszelkie programy do obróbki omijamy szerokim łukiem, producenci aparatów fotograficznych robią to najzwyczajniej w biały dzień za nas. Dlatego warto pomyśleć, czy pozwolimy komuś przerabiać zdjęcia za nas, czy sami będziemy mieć pełną kontrolę na tym, co ostatecznie będziemy chcieli opublikować.

Dobre i złe praktyki

Większość współczesnych programów do obróbki cyfrowej obrazu posiada wszelkie niezbędne funkcje przydatne przy przygotowaniu naszego zdjęcia do publikacji. Na rynku aktualnie wiodą prym takie programy do wywoływania zdjęć z surowych plików (RAW) do użytecznej postaci jak Adobe Camera Raw (ACR) / Ligthroom (LR) oraz Capture One (C1). Poza tym można znaleźć cały szereg różnych zarówno komercyjnych jak i darmowych aplikacji do obróbki grafiki rastrowej, np. Adobe Photoshop, ACDSee, Corel Photo-Paint, itp.

Wszystkie te aplikacje łączą wspólne podstawowe funkcje takie jak kontrast, jasność, wyostrzenie, nasycenie, itp. Każda z nich należycie użyta potrafi z naszego zdjęcia wyłonić prawdziwą perełkę. Jednakże nadużycie pewnych funkcji może bezpowrotnie zmienić percepcję zdjęcia lub nawet zepsuć cały efekt. Pamiętajmy, że zdjęcie to nie są efekty, ale przede wszystkim artystyczna wizja fotografa.

Z pewnością wszelkie dostępne narzędzia pozwalają osiągnąć znacznie więcej niż miało to miejsce kilka lat temu. Dla porównania wystarczy zerknąć na zwycięzców konkursu fotograficznego BBC na przestrzeni ostatnich 30 lat. Dużo się zmienia w fotografii i wydaje mi się, że trudno powiedzieć, jakie zmiany przyniesie następne 10-20 lat. Dlatego roztropne wykorzystanie dostępnych możliwości w cyfrowym przetwarzaniu obrazu może tylko dodać walorów artystycznych do naszego ujęcia i jeszcze bardziej podkreślić nasz przekaz.

Stąd też nie wahajmy się korzystać z dostępnych możliwości i pozwólmy technice działać na naszą korzyść. Po kilkudziesięciu godzinach przesuwania suwakami w ACR mogę napisać, że sekret tkwi w subtelnych zmianach. Zbyt intensywne wykorzystanie pewnych funkcji (np. kontrast, wyostrzenie, itp.) może najzwyczajniej popsuć efekt i rozproszyć nasz przekaz. Często zasłyszana rada mówi, że przesuwamy suwakiem do tego stopnia, aż uzyskany efekt nas satysfakcjonuje i potem odrobinę cofamy się, żeby zneutralizować wpływ danego filtru/operacji. Pamiętajmy, że percepcja świata jest dla każdego z nas subiektywna i nie tylko dla siebie tworzymy.

Dla mnie w fotografii ważne jest, żeby dotrzeć do odbiorcy z moim przekazem, z tym, co chciałem pokazać na zdjęciu. Jeżeli dany efekt jest w stanie mi w tym pomóc, to nie zawaham się go użyć. Jednakże zawsze mam na uwadze, żeby przekaz był czytelny i dlatego staram się nie przesadzać. Poza tym staram się na każdym kroku dostrzec piękno w prostocie, w czystości formy i przekazu. Świat najpewniej jest zachwycający takim, jaki jest i niewiele musimy tutaj pomagać.

Jeżeli chce pokazać piękno przyrody w zharmonizowany sposób, to nie przesadzam z nasyceniem kolorów lub ostrością. Dlaczego zbyt ostre krawędzie mają mi, bezpośrednio ujmując, przekłuwać na wylot oczy? Jeżeli jednak chciałbym wyodrębnić w kompozycji kadru pewne elementy to mogę je jakoś szczególnie podkreślić poprzez np. zwiększenie nasycenia kolorów lub poprzez dodanie winiety, żeby jeszcze bardziej zmniejszyć wagę tła. Wszystko tutaj leży w gestii fotografa, żeby uzyskać zamyślony rezultat.

JPG vs. RAW

Bardzo często zrobienie zdjęcia w JPGu w zupełności wystarczy, żeby zadowolić większość entuzjastów fotografowania. Jednakże zapis i potem obróbka plików w surowym formacie RAW dodaje zupełnie nowy wymiar do fotografii cyfrowej. Tutaj możemy, umiejętnie posługując się powszechnie dostępnymi narzędziami, uzyskać naprawdę dużo. Zdjęcie to już nie tylko wyzwolenie migawki palcem wprawnego fotografa, to także cały szereg najdziwniejszych czynności przy wywołaniu cyfrowym i obróbce.

W większości przypadków JPG wypluty przez procesor na kartę pamięci w aparacie jest wystarczający, jednakże ostateczne wymuskanie uzyskanego efektu przy pracy na RAWach jest taką przysłowiową wisienką na torcie. Praca na surowych plikach jest dość czasochłonna i takie programy jak ACR/LR lub C1 mogą naprawdę uprzyjemnić nam czas oferując bardzo przyjazny i intuicyjny interfejs użytkownika. Pamiętajmy zarazem, że to producent aparatu najlepiej wie, co się dzieje wewnątrz aparatu zanim światło wpadające przez przednią soczewkę obiektywu trafi w postaci cyfrowej na nośnik danych. Zazwyczaj wszelkie algorytmy przetwarzające informacje zebrane z sensora i generujące JPGa są zoptymalizowane przez producenta i znane tylko jemu.

Dlatego należy liczyć się z tym, że oprogramowanie wywołujące JPGi z RAWów może dawać różne wyniki w zależności od producenta i aparatu, jakim fotografujemy. Bardzo dobitnym przykładem są surowe pliki pozyskane z matryc w aparatach Fujifilm. Ten japoński producent bezlusterkowców zastosował niestandardowy filtr kolorów (ang. Color Filter Array) na elementach światłoczułych o nazwie X-Trans. Zastosowanie tej unikatowej mozaiki składowych podstawowych RGB (w porównaniu to filtra Bayer’a) ma wiele korzyści, np. brak konieczności stosowania filtrów dolnoprzepustowych redukujących ostrość obrazu lub bardziej nieregularny rozkład szumu, który nie jest łatwy do wychwycenia przez ludzkie oko. Niektórym nawet szum w niedoświetlonych miejscach z Fujifilm przypomina tę uroczą nieregularność, jaką mogliśmy zobaczyć przy ułożeniu ziarna w fotografii analogowej.

Jednakże wraz z zaletami X-Trans niesie za sobą trochę dość niewygodnych uchybień. Nowy układ składowych podstawowych na matrycy kolorów wymaga nowych algorytmów demozaikowania. Najzwyczajniej oznacza to, że taki program jak ACR/LR najzwyklej generuje z RAWów obraz lekko rozmyty i pełen artefaktów, które w przypadku profesjonalnej fotografii są nie do przyjęcia. Co robić, jak się przed tym bronić? Ja przerzuciłem się na C1 w przypadku edycji surowych plików z Fujifilm. Takie dopieszczone ujęcia w C1 naprawdę potrafią zachwycić i zrekompensować cały trud przygotowania zdjęcia do publikacji.

Aktualnie fotografuję Sony α6000 oraz Fujifilm X-E2 i obydwa aparaty mogę polecić. Z pewnością wszystko zależy od przyzwyczajeń fotografa, zastosowań systemu i ergonomii w użytkowaniu. Zarówno jeden jak i drugi aparat jest w stanie zrobić bardzo dobre zdjęcie. Napiszę o tym oddzielny wpis, ale tutaj chciałbym podkreślić, że w przypadku Sony ACR/LR daje rewelacyjne rezultaty i pozwala idealnie wręcz dostosować łorkflow. Natomiast, jeżeli mówimy o Fujifilm, to C1 jest jednym z lepszych środowisk do pracy na RAWach.

Może, jako dygresję dodam, że często, kiedy czas jest kluczowy w uzyskaniu rezultatu, i mam na myśli tutaj już fotografię profesjonalną, dobrze uchwycony kadr w JPGu jest ważny i w wielu przypadkach wystarczający. Tutaj nie ma czasu na marudzenie i przesuwanie suwaków w ACR/LR. Często przed publikacją zdjęć jest potrzebne zezwolenie osoby uchwyconej w kadrze. Wysyłanie zdjęcia piosenkarza jeszcze w trakcie koncertu do jego menadżera w celu zatwierdzenia do publikacji nie jest już odosobnionym przypadkiem i bezprzewodowa transmisja z aparatu poprzez telefon podłączony do sieci bardzo tutaj pomaga. Jeszcze zanim koncert się skończy takowe zdjęcie trafia do druku, żeby ukazać się w porannym wydaniu. To tutaj dopiero widzimy prawdziwy warsztat fotografa profesjonalisty przygotowanego na wszystko, np. odpowiednie warunki oświetleniowe, wyczucie miejsca i czasu, komunikacja z fotografowanym obiektem (głównie w przypadku fotografii ludzi :-), itp. Czasem wszystko zależy od tego jednego ujęcia, które od razu jako JPG musi być perfekcyjne.

Na zakończenie

Pamiętajmy, że współczesna fotografia oferuje nieograniczone wręcz możliwości. Artysta może bez praktycznie jakichkolwiek ograniczeń puścić wodze fantazji i wykreować swoją wizje świata. Pamiętajmy jednak, żeby stąpać twardo po ziemi i nie pozwolić bezwładnie dać się powieść swojej wizji artystycznej, ponieważ granica między zdjęciem a fotomanipulacją oraz sztuką i kiczem jest bardzo płynna.

Kiedy przesadzimy z edycją, to w pewnym momencie zdjęcie przestaje odzwierciedlać rzeczywistość i staje się bardziej jakimś abstrakcyjnym tworem. We wszystkim wskazany jest umiar. (-:,

Przeczytaj też...

0

Jest 6 komentarzy

  • Ania napisał(a):

    Bardzo obszerny temat, długo można by mówić. Najważniejsze to pamiętać, że to nie aparat i nie program do obróbki „robi” zdjęcie, a człowiek 🙂

  • Asia napisał(a):

    Ja jestem ze swego zdjęcia najbardziej usatysfakcjonowana, gdy obraz w mojej głowie przeniesie się na cyfrowy „papier”. Czy komuś się podoba czy nie, kwestia gustu. Ważne by robić co się lubi, bo postępy (nawet we własnym odczuciu) przynoszą największą satysfakcję!

  • Nadia vs. the World napisał(a):

    Przekazałeś sporo wiedzy w jednym poście! Na pewno jeszcze tu wrócę.

  • Mucha w sieci napisał(a):

    Fajnie, daje do myślenia. Szczególnie takim osobom jak ja – jestem na etapie przerzucania się na RAWy. Idzie dosyć topornie, bo i komputer zbyt słaby, i trzeba w tego Lightrooma po 30 dniach zainwestować, ale jak widzę takie dopieszczone zdjęcia i słucham rad bardziej doświadczonych, to bardzo mnie to motywuje. Tak więc proszę o więcej postów z tej serii, będę czytać i działać jeszcze bardziej w kierunku tych moich zdjęć 🙂

    • Nie ma lekko z RAWami. Licencja LR lub C1 tak wiele nie kosztuje. Ja osobiście nie korzystam z LR tylko z ACR, który jest dorzucony do pakietu Adobe.

      Niebawem pojawią się nowe wpisy, w których będę pisał o swoich doświadczeniach w podróży, ze sprzętem fotograficznym oraz przygotowywaniem do publikacji.

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *