Szminka w cukierni – spacer uliczkami Jazd w Iranie

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Słodka znajomość zawarta z irańskimi studentkami w cukierni zaowocowała wspólnym spacerem i trwa do dziś w mediach społecznościowych. Włócząc się po miasteczku Jazd wkraczamy w świat młodych Iranek – w świat niewinnych marzeń, pasji i trosk o przyszłość.

Urodziny Imama Mahdiego to w Iranie wielkie święto. Mieszkańcy miasteczka Jazd tłumnie wylegli na ulicę i zebrali się przed bajecznie oświetlonym Jameh Mosque (Meczet Kongregacji). Młodzi mężczyźni tańczą na dachach sklepików, podczas gdy dziewczęta nieśmiało tupią z widowni. Grupki młodzieży tłoczą się przed cukiernią. Wszak słodycze to wielka namiętność Irańczyków.

Stoję w kolejce po lody. Przede mną grupa dziewcząt zamawia dziwaczny deser. Z ciekawością przyglądam się młodym, ślicznym, roześmianym buziom napychającym się czymś w rodzaju ryżowego makaronu. Głowy pokornie skryte pod chustką, ale piękne duże oczy jaśnieją młodzieńczą energią. Uszminkowane usta śmieją się i żywo o czymś dyskutują. Odwzajemniają mój uśmiech. Za chwilę siedzimy razem na ławce przed cukiernią i rozmawiamy o słodyczach. Lody przełamane, a raczej rozpuszczone – pytam o tajemniczą zawartość pucharków.
– To faloodech – odpowiada dziewczyna o sarnich oczach.

Śmiała i wygadana Zeynab jednym tchem tłumaczy pochodzenie deseru. Skwapliwie notuję każde słowo – faloodeh, pashmak, sohan … – a moja nowa przyjaciółka pomaga zapisywać je w alfabiecie perskim – tak na wszelki wypadek. Mruga wielkimi oczami sarny i unosi je do góry, kiedy brakuje jej słów. Z pomocą przychodzi Kimia, nieco mniej ekstrawertyczna współlokatorka z akademika.

Duma ojca i alchemia

“Zeynab” – żeńskie imię, jak niemal wszystkie imiona w Iranie, ma swoje znaczenie. Z arabskiego oznacza “najdroższy skarb ojca” lub “duma ojca”. Są to imiona córki, wnuczki oraz żon proroka Mahometa. W imieniu wróżba – myślę – bo Zeynab skwapliwie wypełnia przykazy i nakazy pobożnej muzułmanki. Nie podaje ręki Łukaszowi tłumacząc się obyczajami i jednocześnie bardzo przeprasza; wszak w kulturze zachodniej niepodanie ręki uchodzi za faux pas. Dopytuję o znaczenie imienia “Kimia” – ciągnąć za język małomówną koleżankę. Dziewczyna ożywia się i odpowiada, że jej imię wywodzi się ze słowa “alchemia”. Bowiem łacińska nazwa dziedziny nauki “chemia” wywodzi się z perskiego “kimia”. Myślę, że to idealne imię dla rzeczowej i zbuntowanej przeciwko konserwatywnym obyczajom racjonalistki, o czym przekonuję się później poznając ją nieco lepiej.

Dziewczyny studiują w Yazd i dzielą razem pokój, spędzają też wolny czas, przyjaźnią się. Proponują, że nazajutrz oprowadzą nas po mieście. Chcą poćwiczyć angielski i przybliżyć nam swój świat. Zgadzam się bez wahania i ponownie spotykamy się pod cukiernią. Zaczynamy od herbaty w luksusowym hotelu w Yazd, który słynie z pięknego ogrodu. Rosną tam ulubione kwiaty Zeynab. Krzewy uginają się od różowych kwiatostanów o płatkach delikatnych jak papier. Popijamy herbatę i słuchamy o życiu studentek, o marzeniach i planach na przyszłość.

Taniec w miejscach publicznych jest surowo karany, ale tylko w przypadku kobiet.

Ze zdumieniem spoglądam na Kimię, która popija herbatę i z minuty na minutę chustka na jej głowie zmienia położenie, by całkiem zsunąć się na ramiona. Dziewczyna ma zupełnie nowoczesne poglądy na temat obyczajowości dyskryminującej kobiety. Twierdzi, że zakazy i nakazy narzucone na płeć żeńską są niesprawiedliwe i tworzą nierówności. Przede wszystkim jednak blokują możliwości rozwoju pasji, a w przypadku Kimii jest nią taniec. Publiczne uprawianie tej sztuki przez kobiety jest surowo karane.

W cieniu łapaczy wiatrów

Jazd - Miasto Łapaczy Wiatrów to żywe muzeum starożytnej inżynierii środowiska.

Kierujemy się do ogrodów Dowlat Abad. To tu znajduje się największa działająca wieża wiatrów – część naturalnego systemu wentylacji stosowany w irańskich domach. Warto dodać, że Jazd znajduje się na styku Wielkiej Pustyni Słonej i Pustyni Lota, stąd wybitnie suchy klimat i gorący sezon letni. Ujarzmienie wiatru i cud pierwotnej inżynierii środowiska widać na dachach domostw, dlatego Jazd do dziś znany jest pod nazwą Miasta Łapaczy Wiatrów. Badgir – system wentylacji, oraz kanat – podziemna sieć dystrybucji wody to technologia powstała w starożytnej Persji.

To co wolno? – toczymy dalej dyskusję o swobodach obyczajowych. W powszechnym zwyczaju jest nauka gry na instrumencie setar oraz rozwijanie zdolności plastycznych, jak rysowanie i malowanie. Kimia pokazuje mi swoje prace. Martwa natura nakreślona śmiałą, ekspresyjną kreską. Zeynab natomiast rysuje wielobarwne mandale. Znajomość poezji irańskiej mają w małym paluszku. Są też skarbnicami wiedzy na temat tradycji i zwyczajów konserwatywnego społeczeństwa, co czyni je idealnymi przewodnikami.

Czy w Iranie wszystkie koty są perskie?

Spacerujemy nieśpiesznie uliczkami historycznego miasta Jazd. W poszukiwaniu cienia, zaglądamy do ślepych zaułków. Koty śpią zwinięte w donicach przed wejściem do domów. Futrzaste stworzenia ignorują fakt, że ich otoczenie znajduje się na liście światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.

– Czy wiesz dlaczego uliczki w Yazd są tak wąskie? – pyta Zeynab. – Bo jak ludzie są ze sobą skłóceni i przypadkowo zejdą się w wąskiej ulicy, prędzej czy później będą zmuszeni się przywitać i wtedy wszelkie konflikty między nimi muszą być zażegnane. – odpowiada ze śmiechem, ale za chwilę przeczy skuteczności tej metody, zapewniając, że to tylko legenda.

O czym marzą młode Iranki z prowincji? Na pewno nie o chłopakach. Szkoda czasu na randkowanie.

O czym jeszcze marzą młode Iranki z prowincji? Na pewno nie o chłopakach. Na to jeszcze przyjdzie czas. Dziewczyny skupione są na edukacji, chociaż z goryczą przewidują, że trudno będzie im znaleźć pracę w inżynieryjnym zawodzie. Omawiamy różnice kulturowe między światem zachodnim a rzeczywistością w Iranie. Przecież w Europie jestem inną kobietą – nie noszę chustki, wychodzę na piwo z kolegami, noszę spodnie, krawaty i koszule. Makijaż redukuję do minimum, żeby wtopić się w otoczenie. Zeynab przerywa mi entuzjastycznie 

– No właśnie! Co z nimi (mężczyznami) jest nie tak? Kiedy tylko umaluję usta i oczy, oni nie potrafią odkleić ode mnie wzroku! – naiwnie pyta studentka. 

Dziewczyny zgodnie przyznają, że męska adoracja jest na ich etapie życia całkiem zbędna, bo młodzież z konserwatywnych rodzin zaczyna randkować dopiero wtedy, gdy nadchodzi czas na założenie rodziny – mniej więcej pod koniec studiów.

Kończymy nasz spacer u wrót Khan Bazaar. Dziewczyny wrócą do akademika, a my bez sił padniemy na tapczanie w ogrodzie zajadając się pistacjami i popijając zimny doogh (miętowy napój mleczny podobny do kefiru).

Moje nowe przyjaciółki z Jazd są żywym potwierdzeniem stereotypu o gościnności i życzliwości Irańczyków. Bardzo szybko przełamują bariery towarzyskie i łatwo nawiązują znajomości. Przyznam, że początkowo czułam się tym onieśmielona. Wyjątkowa uprzejmość i troska od obcych ludzi to w naszej kulturze postawa rzadko spotykana. Zanim zapytałam o drogę, ktoś mi ją wskazał. Autostop zatrzymał się, zanim nawet pomyślałam o tym, dokąd chciałam pojechać. Nie minęło kilka dni od przyjazdu, a ja już miałam garstkę nowych znajomych, których egzotyczne imiona trudno było spamiętać.

Gorąco zachęcam do odkrywania Iranu – fascynującego kraju o historii i kulturze sięgającej daleko bardziej wstecz niż dzieje naszej cywilizacji (europejskiej). Ufam, że konflikt na linii Teheran – Waszyngton i manipulacje mediów nie pogrążą kraju w gospodarczej zapaści. Bądź co bądź, gdy odgarniemy na bok politykę, zobaczymy zwykłych ludzi, którzy marzą, myślą i pragną cieszyć się życiem tak jak my. Pragną wolności, pokoju i życia w harmonii.

One Response

  1. 1. Bardzo ładnie opisane, bardziej jak opowieść-relacja, tylko bark zakończenia, a właściwiej to za szybko się to obcowanie skończyło.
    2. Słodycze w tamtych rejonach są słodsze minimum dwa razy niż u nas (nie byłam wszędzie może są wyjątki).
    3. Niestety ta polityka, pieniądze, chęć władzy stwarzają od zarania konflikty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *