Brunost – Norwegia na talerzu

Można go uwielbiać lub wręcz nie znosić. Bo kto słyszał o tak awangardowej kompozycji smakowej? Połączenie karmelu, koziego mleka i śmietany? I o co tyle szumu? Historia powstania brązowego sera to istny „norweski sen”.

Oto mleczarka z farmy na prowincji, gospodarna Anne Hov modyfikuje legendarną recepturę popularnego nabiału i podbija swoim wynalazkiem serca Norwegów stając się jednocześnie bohaterem narodowym.

Brunost, dosłownie „brązowy sen” to nazwa dla produktu nabiałowego wytwarzanego z serwatki. Jego konsumpcja na szeroką skalę popularna jest niemal wyłącznie w Norwegii. Dla Norwegów ten unikatowy produkt spożywczy stanowi ważny element kulturowy, podobnie jak polski oscypek czy włoski parmezan.

Zaradna mleczarka Anne

Brunost powstaje w procesie redukcji serwatki do brązowego smarowidła kanapkowego o kremowej konsystencji (nor. Prim). Nie mniej jednak brunost swoją zwartą konsystencję zawdzięcza kreatywnej mleczarce Anne Hov z Gudbrandsdalen. Do powstania sera z Gudbrandsdalen przyczynił się kryzys ekonimiczny w drugiej połowie XIX wieku w prowincji o tejże nazwie. Spadek zysku ze sprzedaży zbóż i masła zmotywował młodą Anne do pewnego kulinarnego eksperymentu. Podczas pracy na farmie w górach Valseter niedaleko Gålå w 1863 Anne Hov wpadła na pomysł, aby do serwatki dodać śmietanę a następnie zredukować mieszaknę do 80% początkowej objętości. Uzyskała w ten sposób produkt tłustszy, treściwszy i o konsystencji gęstszej od prim, zbliżony do serów twardych. Produkt natychmiast zdobył popularność wśród mieszkańców regionu. Anne kontynuowała eksperymenty z brązowym serem po wyjściu za mąż i przeniesieniu się na farmę Rusthågå. Rozpoczęła wówczas produkcję na większą skalę tworząc nowe warianty, np. z dodatkiem koziego mleka dla wyostrzenia smaku.

Brunost-Ser-Norwegia-Kartka-z-podrozy-(3)
Anne Hov z mężem na Farmie (źródło: https://fronhistorielag.com)

Świat pewnie nigdy nie dowiedziałby się czym jest brunost, gdyby nie zaradny handlarz Ole, który tak bardzo rozsmakował się w serze, że zasugerował jego dystrybucję w stolicy. Ole uruchomił handlowe znajomości i wprowadził brunost do szerokiej sprzedaży w Oslo podbijając rynek wyrobów mleczarskich. Norwedzy pokochali brunost niemal natychmiast. Duże zapotrzebowanie na ten serowy przysmak uruchomiło masową produkcję i wydźwignęło upadającą gospodarkę rolno-przetwórczą w regionie górskim. W 1933 roku Anne Hov otrzymała Królewski Medal Zasług za wkład w rozwój norweskiej gospodarki i kultury.

Ser czy nie ser?

Mysost technicznie rzecz ujmując nie jest serem i nie smakuje jak ser żółty. Powstaje bowiem z serwatki – produktu ubocznego przy wytwarzaniu twarogu. Jest on produkowany przez mleczarnie, sprzedawany i konsumowany w takiej samej formie jak ser twardy. Tekstura brunost jest zwarta i nieco bardziej miękka jak np. gouda. Nie kruszy się i nie ściera jak ser zółty. W smaku jest słodki, intensywnie karmelowy. Właściwości odżywcze brunost podlegają dyskusji. Z jednej strony jest on bogaty w wapń, z drugiej zawiera duże ilości cukru i tłuszczu.

Gorący incydent

W styczniu 2013 ciężarówka wioząca 27 ton brunost zapaliła się w tunelu. Wysoka kaloryczność produktu utrudniła strażakom gaszenie pożaru. W Norweskich mediach incydent w tunelu był nomen omen „gorącym tematem” przez wiele dni. Mimo, że tunel nadawał się później do generalnego remontu, kulinarna miłość Norwegów do brunost płonie niezmiennie  w ich sercach do dziś.

Komentarze

11 odpowiedzi

  1. jezu, slodki, karmelowy ser? i ja bylam w norwegii i nie sprobowałam? kocham takie rzeczy, im dziwniejsze połączenie, tym lepiej.
    umialabym powiedziec że brunost to taki ser z norwegii, ale nie mialam pojecia, czego się po nim spodziewać.
    mam w poznaniu kilka sklepów z serami, będę szukać!

  2. Ach, przepyszny jest ten ser!
    Nie znałam jego historii i składu, któremu zawdzięcza swój wyjątkowy smak 😉 Ale z lubością zajadałam się nim w Norwegii! – pomimo dużego oszczędzania podczas norweskiej podróży (www.fotografia-prania.blogspot.com/search/label/Norwegia), na ten ser nie żałowaliśmy funduszy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.