Brunost – Norwegia na talerzu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Można go uwielbiać lub wręcz nie znosić. Bo kto słyszał o tak awangardowej kompozycji smakowej? Połączenie karmelu, koziego mleka i śmietany? I o co tyle szumu? Historia powstania brązowego sera to istny „norweski sen”.

Oto mleczarka z farmy na prowincji, gospodarna Anne Hov modyfikuje legendarną recepturę popularnego nabiału i podbija swoim wynalazkiem serca Norwegów stając się jednocześnie bohaterem narodowym.

Brunost, dosłownie „brązowy sen” to nazwa dla produktu nabiałowego wytwarzanego z serwatki. Jego konsumpcja na szeroką skalę popularna jest niemal wyłącznie w Norwegii. Dla Norwegów ten unikatowy produkt spożywczy stanowi ważny element kulturowy, podobnie jak polski oscypek czy włoski parmezan.

Zaradna mleczarka Anne

Brunost powstaje w procesie redukcji serwatki do brązowego smarowidła kanapkowego o kremowej konsystencji (nor. Prim). Nie mniej jednak brunost swoją zwartą konsystencję zawdzięcza kreatywnej mleczarce Anne Hov z Gudbrandsdalen. Do powstania sera z Gudbrandsdalen przyczynił się kryzys ekonimiczny w drugiej połowie XIX wieku w prowincji o tejże nazwie. Spadek zysku ze sprzedaży zbóż i masła zmotywował młodą Anne do pewnego kulinarnego eksperymentu. Podczas pracy na farmie w górach Valseter niedaleko Gålå w 1863 Anne Hov wpadła na pomysł, aby do serwatki dodać śmietanę a następnie zredukować mieszaknę do 80% początkowej objętości. Uzyskała w ten sposób produkt tłustszy, treściwszy i o konsystencji gęstszej od prim, zbliżony do serów twardych. Produkt natychmiast zdobył popularność wśród mieszkańców regionu. Anne kontynuowała eksperymenty z brązowym serem po wyjściu za mąż i przeniesieniu się na farmę Rusthågå. Rozpoczęła wówczas produkcję na większą skalę tworząc nowe warianty, np. z dodatkiem koziego mleka dla wyostrzenia smaku.

Brunost-Ser-Norwegia-Kartka-z-podrozy-(3)
Anne Hov z mężem na Farmie (źródło: https://fronhistorielag.com)

Świat pewnie nigdy nie dowiedziałby się czym jest brunost, gdyby nie zaradny handlarz Ole, który tak bardzo rozsmakował się w serze, że zasugerował jego dystrybucję w stolicy. Ole uruchomił handlowe znajomości i wprowadził brunost do szerokiej sprzedaży w Oslo podbijając rynek wyrobów mleczarskich. Norwedzy pokochali brunost niemal natychmiast. Duże zapotrzebowanie na ten serowy przysmak uruchomiło masową produkcję i wydźwignęło upadającą gospodarkę rolno-przetwórczą w regionie górskim. W 1933 roku Anne Hov otrzymała Królewski Medal Zasług za wkład w rozwój norweskiej gospodarki i kultury.

Ser czy nie ser?

Mysost technicznie rzecz ujmując nie jest serem i nie smakuje jak ser żółty. Powstaje bowiem z serwatki – produktu ubocznego przy wytwarzaniu twarogu. Jest on produkowany przez mleczarnie, sprzedawany i konsumowany w takiej samej formie jak ser twardy. Tekstura brunost jest zwarta i nieco bardziej miękka jak np. gouda. Nie kruszy się i nie ściera jak ser zółty. W smaku jest słodki, intensywnie karmelowy. Właściwości odżywcze brunost podlegają dyskusji. Z jednej strony jest on bogaty w wapń, z drugiej zawiera duże ilości cukru i tłuszczu.

Gorący incydent

W styczniu 2013 ciężarówka wioząca 27 ton brunost zapaliła się w tunelu. Wysoka kaloryczność produktu utrudniła strażakom gaszenie pożaru. W Norweskich mediach incydent w tunelu był nomen omen „gorącym tematem” przez wiele dni. Mimo, że tunel nadawał się później do generalnego remontu, kulinarna miłość Norwegów do brunost płonie niezmiennie  w ich sercach do dziś.

Komentarze

10 Responses

  1. jezu, slodki, karmelowy ser? i ja bylam w norwegii i nie sprobowałam? kocham takie rzeczy, im dziwniejsze połączenie, tym lepiej.
    umialabym powiedziec że brunost to taki ser z norwegii, ale nie mialam pojecia, czego się po nim spodziewać.
    mam w poznaniu kilka sklepów z serami, będę szukać!

  2. Ach, przepyszny jest ten ser!
    Nie znałam jego historii i składu, któremu zawdzięcza swój wyjątkowy smak 😉 Ale z lubością zajadałam się nim w Norwegii! – pomimo dużego oszczędzania podczas norweskiej podróży (www.fotografia-prania.blogspot.com/search/label/Norwegia), na ten ser nie żałowaliśmy funduszy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *