Szekspir na cmentarzu

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Co łączy słowiańskie Dziady z anglosaskim Halloween? W naszej kulturze prawdopodobnie te pierwsze przynoszą skojarzenie z tytułem dramatu Mickiewicza. Halloween to zaś dla niektórych „ot, kolejne komercyjne wygłupy”, które nie mają nic wspólnego ze słowiańską kulturą. Owszem, mają i to wiele! A jak dziś w niektórych zakątkach świata celebruje się Święto Zmarłych?

Celtowie

Halloween czerpie wiele z tradycji celtyckich sprzed 2 tysięcy lat. 31 października był ostatnim dniem kalendarza celtyckiego, świętem plonów celebrowanym z wielką fetą. Wierzono, że tego dnia otwierają się wrota do świata zmarłych i ich dusze pojawiają się wśród żywych. Nie wszystkie „duszyczki” nosiły się z przyjaznymi zamiarami, toteż dla złagodzenia „potwornych” nastrojów, co lepsze kąski z uczty wynoszono przed drzwi domostwa. Był to sposób na zapewnienie przychylności sił nadprzyrodzonych i jednocześnie dobra wróżba obfitych plonów w nadchodzącym roku.

Słowianie

Tymczasem Słowianie obchodzili swoje dziady w tę samą noc – z 31 X na 1 XI, zwaną też Nocą Zaduszkową, co było przygotowaniem do jesiennego Święta Zmarłych, obchodzonego w okolicach 2 XI (zależnie od faz księżyca). Podobnie jak w Halloween, przybywające na „ten świat” dusze należało ugościć, aby zapewnić sobie pomyślność i jednocześnie pomóc im w osiągnięciu spokoju w zaświatach. Podstawową formą obrzędową było karmienie i pojenie dusz (np. „garścią maku, soczewicy”) podczas specjalnych uczt przygotowywanych w domach lub na cmentarzach bezpośrednio na grobach. Wystarczy przypomnieć wątki obrzędowe w polskiej literaturze („Chłopi”, „Dziady II”).

Hindusi

Do dziś w niektórych kulturach praktykuje się ucztowanie nad grobami zmarłych przodków i bliskich. W świątyni Pashupatinah poświęconej bogowi Shiva, który w Hinduizmie sprawuje pieczę nad wędrówką dusz, ludzie gromadnie zbierają się, aby celebrować rocznicę śmierci swoich bliskich. Poniższe zdjęcia pokazują obrzędy „Dnia Ojca”. Odziani w białe szaty i ogoleni na łyso mężczyźni oraz chłopcy uznawani za mężczyzn – pierworodni synowie – oddają cześć zmarłym w ciągu bieżącego roku ojcom. Ostatnie zdjęcie pokazuje natomiast obrzęd palenia zwłok. Spalone szczątki zostają następnie zamiecione do rzeki, aby włączając je w obieg materii i energii w przyrodzie oraz przyspieszyć odrodzenie się duszy zmarłego. Proces wędrówki dusz w Hinduizmie nosi nazwę „samsara”.

W Dani i w Polsce

Nawet w świeckim i nowoczesnym społeczeństwie Duńczyków do dziś panuje zwyczaj pozostawiania przedmiotów duchowo związanych z nieżyjącymi osobami. Może to być szminka, puszka po piwie, maskotka, obrazek. W ten sposób ludzie łączą się ze światem zmarłych za pomocą wspomnień, re-sentymentów i emocji, dlatego praktyka ta ma wymiar duchowy i symboliczny. Poniżej alejka jednego z najpiękniejszych cmentarzy w Kopenhadze – Bispebjerg Kirkegård – do złudzenia przypomina japońskie święto Kwitnącej Wiśni (Sakura).

Jeden z najpiękniejszych kopenhaskich cmentarzy ze słynną aleją wiśniową.

Silną symbolikę połączenia ze światem zmarłych niosły zorganizowane jesienią tego roku (tj. 2016) obchody roku szekspirowskiego. Na Cmentarzu Asystentów (Assistens Kirkegård) wystawiano sceny z szekspirowskich dramatów: Hamleta i Makbeta. Przedstawiane sceny nawiązywały tematycznie do miejsca, w którym zostały wystawione.

Niełatwo mi wyobrazić sobie działania artystyczne na cmentarzach, które widziałam podczas swoich podróży po Polsce jak i wielu innych krajach katolickich. Byłoby to trudne do zrealizowania nie tylko ze względów ideologicznych, ale przede wszystkim logistycznych. Cmentarze w Danii przypominają parki, a małe płyty nagrobne lub subtelne pomniki są w nich umiejscowione niczym z pozoru niezauważalne głazy; podczas gdy groby w krajach katolickich to gigantyczne kamienne „łóżka” (w Polsce), co w gruncie rzeczy odzwierciedla dogmat dotyczący statusu zmarłych, którzy złożeni do snu oczekują na przebudzenie.

Za oceanem

Galeria poniżej przestawia katolicki cmentarz na Dominikanie.

6 Responses

  1. No właśnie i dlatego tak się irytuję, gdy ktoś nazywa Halloween komerchą z Zachodu.
    Tak na prawdę bliżej nam do takich obchodów, niż nam się wydaje.

    A najlepsze „Halloween” mają w Meksyku. Strasznie mi się podoba ich tradycja 🙂

  2. Uwielbiam Halloween i nigdy nie uważałam, że to jakieś amerykańskie święto, skomercjalizowane przez Stany. Bardzo podobają mi się takie zabawy. 🙂

  3. Ja tak jak rozmówczyni kilka komentarzy wyżej uwielbiam zdjęcia i ogólnie tradycję Halloween w Meksyku.

    Piękne zdjęcia. Chętnie odbyłabym taką podróż.
    U mnie relacja śladami Tolkiena po Oxfordzie. Może miałabyś ochotę zobaczyć 🙂

  4. Ciekawe porównania różnych „świąt zmarłych” , na ile we współczesnych świeckich społeczeństwach nadal chce się obchodzić święta, wspominać zmarłych, podtrzymywać rytuały. Bardzo mi się podoba to porównanie nie tylko Halloween i Dziadów czy Hinduskich tradycji. Co do Duńczyków nie spodziwałam się tego, że zostawiają przedmioty na cmentarzach, bardzo kojarzy mi się to z żydowskim zostawianiem kamieni (przy czym tam ma to zastosowanie praktyczne – kwiaty by nie przeżyły w gorącym i suchym klimacie 🙂 )

  5. Prawdę powiedziawszy nigdy nie zastanawiałam się nad korzeniami Halloween. Przyjmowałam je jako dobrą zabawę il tyle. Teraz wiem więcej i się cieszę. Dziękuję bardzo.

  6. Dania i Estonia mają wspólny mianownik. Podobne cmentarze wyglądające jak lasy, duże parki, a płyty nagrobne są niewielkie i skromne. W Estonii na cmentarze idzie się 2 listopada, ale bardzo niewiele ludzi praktykuje już Zaduszki. Natomiast w Wigilię Bożego Narodzenia niemal każda rodzina przed wieczerzą pali znicze na grobach bliskich. Wyobraź sobie widok oświetlonego zniczami leśnego cmentarza przykrytego białym puchem. Jest moc!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *