Cave Stream – Grotołażenie na Nowej Zelandii

Potrzebna będzie czołówka lub latarka, kask (od biedy może być rowerowy), ciepła odzież syntetyczna (bielizna termoaktywna jest OK), oraz determinacja i gotowość zamoczenia się aż po pas w wodzie (jeśli mierzy się 165cm wzrostu). No i jeszcze wygodne buty.

fot. Mohammad Sohrabinia

594-metrowa jaskinia w Cave Stream Scenic Reserve położona jest ok 90 km na północny zachód od Christchurch. Bardzo łatwa w eksploracji, co zwiększa jej popularność wśród atrakcji turystycznych regionu Canterbury. Fakt, że miejsce to jest wyraźnie oznaczone, szczegółowo opisane nie tylko w przewodnikach, ale i na samym parkingu. Nie sposób go też ominąć, bo znajduje się tuż przy trasie na Zachodnie Wybrzeże, prowadzącej przez Arthur’s Pass.

Nie trzeba mieć umiejętności i doświadczenia grotołaza. Jak nazwa wskazuje (cave – jaskinia, stream-strumień), przez jaskinię przepływa strumień, gdzieniegdzie rozciągający się na całą szerokość dna, więc praktycznie całą trasę pokonuje się brodząc po kolana (miejscami wyżej, brrr) w wodzie – lodowatej wodzie. Bajeczne formy, okapy, niecki, maleńkie komnaty, i progi z rwącym strumieniem – tego należy się spodziewać. Zwieńczeniem trasy jest krótka wspinaczka po klamrach i przeczołganie się po półce znajdującej się nad przepaścią, a w dole spieniona woda. Wypad do Cave Stream to początek naszej małej rundy po Wyspie Południowej w ramach ucieczki z opustoszałego i zniszczonego Christchurch, tuż po trzęsieniu ziemi.

Komentarze

2 odpowiedzi

  1. Myślę, że warte podkreślenia jest to, że należy posiadać pewne doświadczenie przed wejściem do jaskini, gdyż były przypadki śmiertelne wśród nieprzygotowanych odpowiednio turystów. Przed wejściem do jaskini należy sprawdzić poziom wody i po żadnym pozorem nie wchodzić, jeżeli woda jest mętna i pieniąca się. Koniecznie też należy zabrać zapasowa baterie do niezawodnego i silnego źródła światła.

  2. n.z. 90% kraju nie ma zasiegu. zasieg tylko w miastach i na glównych drogach. czasem trzeba przejechac 100 km zeby miec zasieg. leje. nie mozna WOGÓLE wysiadac z auta bo meszki. zawsze i wszedzie. leje. nazi department of tourism zabrania wszystkiego, wszedzie. spanie na dziko to bullshit – albo masa niemców, albo o 6tej rano przychodzi nazi i daje mandat. leje. depresja. kilo baraniny w sklepie 40 dolarów. surowej. gotowej do jedzenia nie ma. kilo czeresni 40 dolarów. leje. benzyna w cenie europy, dwa razy wiecej niz w australii. 4 razy wiecej niz US. leje. meszki. cale fjordy nie maja dróg, sa niedostepne. meszki. leje. komary i baki w arktyce to zero w porównaniu do meszek. leje. zeby znalezc miejsce na noc, trzeba pojezdzic ze 2-3 godziny, wszedzie ploty i zakazy. wszedzie!!!!! aplikacje z miejscami do spania wysylyja wzystkich niemców na malutkie parkingi na 5 aut, stoi sie drzwi w drzwi, jak przed supermarketem. jak sie stanie z boku, to mandat. leje. meszki. nie mozna zagotowac wody bo meszki. i leje. trzeba przeskakiwac wyspe z poludnia na pólnoc, albo wschód zachód zeby nie lalo. n.z. jablka po 5 dolarów za kilo. te same jablka wszedzie indziej na swiecie po 1.50 dolara. aftershave za 50 dolarów w normalnym swiecie tam kosztuje 180.
    wszystkie mosty sa na jedno auto, poza Auckland. miasteczka wygladaja tak: bank, china takeout, empty store, second hand ze starymi smieciami, empty store, china takeout, second hand, bank and so on – kompletny upadek i depresja. pierwszy raz w zyciu kupowalem w second handzie. wejscie na gorace kapiele 100 dolarów. dwa razy psychopaci zagrazali mojemu zyciu (wyspa pólnocna, srodek-wschód), jeden z shotgunem. policja to ignoruje.
    co by tu jeszcze? jest pare dobrych rzeczy, wymieniam zle, bo NIKT tego nie mówi. bardzo latwo zarejestrowac auto, ubezpieczenia nieobowiazkowe i tanie. przeglad co 6 miesiecy. w morzu sie nikt nie kapie, poza surferami, zimno, prady. meszki doprowadzaja do obledu.nie ma na nie sposobu. wszedzie mlodociane adolfki. tysiacami. supermarkety, maja ich 3, sa tak zle,ze nie ma co jesc. marzy sie o powrocie do swiata i normalnym jedzeniu. ogólnie marzy sie o normalnym swiecie, caly czas odlicza dni do wyjazdu . w goracych wodach maja amebe co wchodzi do mózgu. no chyba ze sie zaplaci 100 dolarów za wstep, to mówia ze nie ma ameby

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.