X
Afganistan, Tadżykistan

Ekipa Noshaq Expedition 2016

16 czerwca 2016 16

Przy realizowaniu wypraw wysokogórskich oprócz umiejętności technicznych i doświadczenia liczy się też chemia. Partner wspinaczkowy to nie tylko osoba, która dokonując asekuracji dosłownie w swoich rękach trzyma czyjeś życie – drugi koniec liny. To kumpel, powiernik, przyjaciel. Poznajcie ekipę Noshaq Expedition 2016.

Ekipa-Noshaq-Expedition-2016-01

Łukasz

Podróż to nie tylko zmiana miejsca pobytu na odległe, to także stan umysłu. Z pasją prowadzi bloga Kartka z Podróży i każdą wysłaną kartkę traktuje jako formę ekspresji siebie, sposób dzielenia się obserwacjami z podróży oraz swego rodzaju retrospekcję, do której miło zawsze wrócić po latach. Stara się doświadczyć odwiedzane miejsca zarówno z punktu widzenia kultury, społeczeństwa jak i piękna otaczającej przyrody.

Góry zafascynowały go już we wczesnym dzieciństwie, kiedy jako kilkuletni brzdąc z Kasprowego zobaczył Tatry Wysokie. Okryta śniegiem Świnnica symbolizowała dla niego surowość gór. Duch alpinisty narodził się w nim jednak znacznie później, podczas studenckiego wypadu w Tatry. Umiejętności techniczne zdobywał na kursach wspinaczkowych organizowanych przez PZA.

To właśnie na jednym z nich poznał Kubę, towarzysza wypraw na Uszbę, w Himalaje na Singhu Chuli i Pik Lenina. Razem regularnie wspinają się również w Tatrach. Łukasz na swoim koncie ma też solowe wejście na Aconcaguę.

Formę między wyjazdami stara się utrzymać trenując na ściance wspinaczkowej oraz regularnie biegając po parku. Raczej unika nadmiaru ćwiczeń siłowych, aby, jak to określa „utrzymać prawidłowy stosunek korby to torby”, czyli sprawności i sprężystości mięśni do masy ciała. Zamiast wyciskać kilogramy na siłce, kilka razy w tygodniu robi trening przedziałowy o wysokiej intensywności, aby zwiększyć wydolność tlenową organizmu.

Co trzeba zrobić, żeby zostać alpinistą?

Życie alpinisty trochę kojarzy się z życiem ascety. Wysoko w górach nie ma luksusów. Wszelkie wygody rozleniwiają ludzi i utrudniają im adaptację do trudnych warunków. Nie chodzi tylko o ćwiczenia fizyczne, ale też o trening umysłu. W górach wysokich, które często nie wymagają dużo techniki wspinaczkowej, dużo zależy od determinacji, hardości i konsekwencji w zdobywaniu celu. Wyjazdy w góry wiążą się z dużym ryzykiem i są rzeczy, których nie da się przewidzieć. Trzeba się postarać aby zminimalizować czynniki ryzyka, na które mamy wpływ, np. kondycja i wydolność organizmu. To nie tylko dobry sprzęt sprawia, że jesteś dobrym alpinistą, lecz to, co masz w głowie.

Kuba

Podróżowanie to dla mnie możliwość złapania dystansu do codziennych problemów.

Duch alpinisty narodził się w nim podczas wycieczek z rodzicami „za dzieciaczka”. Do swoich najintensywniejszych doświadczeń w górach zalicza fakt, że o mały włos nie zszedłby z tego świata, gdyby nie zastrzyk w poślad na Piku Lenina. Z nostalgią wspomina też stratę liny na Uszbie podczas wycofu z piorunami nad głową i ogniami Świętego Elma w kapturze.

Kuba dba o formę biegając i ćwicząc „na pakerni”. Uważa, że ćwiczenia ogólnorozwojowe są też wystarczające. Nieustannie utrzymuje kontakt „ze ścianą” dzięki niezwykłym zdolnościom manualnym. Otóż Kuba samodzielnie zbudował bulderownię nad garażem domu rodzinnego w Lublińcu. To właśnie tam, pod krokwią ozdobioną buddyjskimi chorągiewkami narodził się koncept założenia Klubu Wysokogórskiego Lubliniec.

Kuba ma to szczęście, że mieszka niedaleko Jury Krakowsko-Częstochowskiej, więc kilkugodzinne wypady w teren to także duża odmiana od rutynowych ćwiczeń. A po dużym wysiłku lub po wyprawie lubi dobrze zapchać kichę w fast foodzie.

Co trzeba robić, żeby zostać alpinistą?

Trzeba pojechać przynajmniej raz w Alpy – wtedy się jest alpinistą. A czas – wystarczą weekendy i wieczory na treningi oraz urlop w lato.

Świnka Pepa

Trzecim członkiem wyprawy na Noszak jest Świnka Pepa, ulubiona postać bajkowa Ingi. Inga choruje na rdzeniowy zanik mięśni, przez co jej rozwój ruchowy został praktycznie zahamowany. Bardzo pragniemy, aby Inga mogła samodzielnie biegać, chodzić i cieszyć się z życia tak jak jej zdrowi rówieśnicy. Każdy krok na Noszak dedykujemy dzieciakom chorym na SMA, a w szczególności tej małej wojowniczce. Świnka Pepa idzie na Noszak w imieniu Ingi, która w tej chwili nie jest w stanie samodzielnie się poruszać o własnych siłach. Wierzymy, że kiedy Inga pokona chorobę (tak, z pewnością jest to kwestia „kiedy”, a nie „czy”) i nabierze sił, to sama podbije świat.

Poczytaj na blogu więcej o wyprawie na Noszak w Afganistanie.

Przeczytaj też...

0

Jest 16 komentarzy

  • Agnieszka napisał(a):

    Świetna ekipa to podstawa w każdej dziedzinie życia 🙂 Będę mocno trzymać kciuki 🙂

  • Monika napisał(a):

    Dobry towarzysz to coś na wagę złota.
    Powodzenia 🙂

    • Łukasz Kocewiak napisał(a):

      Co prawda, to prawda. Na pewno nie warto obdarzyć kredytem zaufania przypadkowej osoby, którą poznaliśmy na forum internetowym lub mediach społecznościowych. Tutaj musi być pełne zrozumienie i zaufanie bazujące na długiej znajomości oraz wspólnie zdobytym doświadczeniu.

  • Romantic Vagabonds napisał(a):

    Dokładnie, chemia to cały świat. Ważne tylko żeby odpowiednie reakcje zachodziły 😉 Powodzenia, Dream ekipa!

  • Karolina napisał(a):

    Kiedy ta wyprawa bo nie mogę się doczytać? Czy juz była?

  • Mmalena napisał(a):

    Ekipa niczym dream team 🙂 A kiedy ta wyprawa, bo ja również się nie doczytałam z treści.
    Mam podobne zdanie o podróży jak Łukasz. To rzeczywiście jest stan umysłu, gdy raz złapiesz bakcyla nie umiesz już potem usiedzieć na miejscu zbyt długo. 🙂

  • Wojtek napisał(a):

    Ekipa mimo iż nie liczna wygląda bardzo solidnie 😉

  • Karolina napisał(a):

    Chłopaki, czy wyprawa ma być też jakąś formą pomocy dla Ingi? Zbiórka kasy na rehabilitację, sprzęt etc.? Kojarzę, że inna tegoroczna wyprawa na Noszak (chyba już wystartowała..?) ma być po części charytatywna. I zastanawiam się czy gdzieś, jakoś Indze można pomóc 🙂

    Z górskim pozdrowieniem!

    • Łukasz Kocewiak napisał(a):

      Cześć Karolina,

      Aktualnie nie ma jednej ukierunkowanej akcji zbiórki pieniędzy w ramach projektu wejścia na Noszak. Jednakże na stronie poświęconej Indze można wyczytać o aukcjach charytatywnych, darowiznach lub rozliczeniu podatkowym.

      Myślę, że założeniem naszej wspólnej akcji jest nadanie rozgłosu i skupieniu uwagi społeczeństwa. To w pośredni lub bezpośredni sposób powinno pomóc w rehabilitacji i leczeniu małej Ingi.

      Na szczyt zabierzemy ze sobą Świnkę Peppa, którą może potem postaramy się wylicytować na aukcji charytatywnej. To jeszcze zależy od taty Ingi, Tomka.

      Strony internetowe:
      – Strona poświęcona Indze: http://inga-figurka.pl/
      – Blog Kartka z Podróży: http://kartkazpodrozy.pl/

      Grupy Facebookowe:
      – @Inga-FIGURKA: https://www.facebook.com/IngaFIGURKA
      – @Kartka z Podróży: https://www.facebook.com/kartkazpodrozy

      Dzięki i pozdrawiam (-:,

      Łukasz

      • Karolina napisał(a):

        Super fajnie 🙂 Akcja szerzenia świadomości jest mega ważna, sama próbuję ludzi zapoznać z inną równie niefajną chorobą. I wiem, że takie działania mają długofalowe rezultaty: większa świadomość – większa szansa na badania, na refundacje, na postęp i może kiedyś na wyleczenie.
        A ze stroną koleżanki Ingi się zapoznam!

        Powodzenia! Jestem cichą (psycho)fanką po przeczytaniu relacji z Ushby 😀
        Do zobaczenia kiedyś może na szlaku, wspinie, w górach wysokich 🙂

        • Łukasz Kocewiak napisał(a):

          Hej, (-:,

          Całkowicie się z Tobą zgadzam. Do tej pory organizowaliśmy wyprawy z pasji do gór. Tym razem jednak postanowiliśmy wykorzystać to, że istniejemy w mediach społecznościowych oraz na blogu i zdecydowaliśmy się wesprzeć naszego znajomego geografa przez upowszechnianie wydarzenia i jednocześnie informacji o SMA.

          Poza tym jest mi niezmiernie miło, że wciągnęła Cię relacja z wyjazdu na Uszbę i historia, którą tam przeżyliśmy. Tak na marginesie, już prawie skończyłem pisać relację z wejścia na Aconcaguę w grudniu zeszłego roku, więc niebawem powinienem zacząć wrzucać pierwsze wpisy na bloga. Mam nadzieję, że też Ci przypadnie do gustu.

          Pozdrawiam ciepło (-:, Ł.

          • Karolina napisał(a):

            Doskonale 😉 Bo Aconcagua jest moim celem w przeciągu najbliższych 2 lat. Miała być szybciej, ale cóż… złamałam nogę 😉 Więc sezon mi ucieknie. Dobrze, że Anca nie ma nóg!

            Czekam w takim razie z niecierpliwością 🙂 I będę mocno trzymać za powodzenie kolejnej akcji górskiej!

          • Łukasz Kocewiak napisał(a):

            Cześć, Karolina. Czy już lepiej z nogą? Wybierasz się w tym roku na Aconcaguę? Niebawem relacja będzie gotowa i zastanawiam się, czy potrzebujesz naprędce informacji z pierwszej ręki. (-:,

  • Artur napisał(a):

    Dacie radę! Jestem tego pewien 🙂 Mimo wszystko trzymam za Was mocno kciuki 🙂

  • Daria napisał(a):

    Niesamowita ekipa 😀 tak samo widoki. Powodzenia życzę!

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *