O wyprawie na Noszak w mediach

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp

Piszę do Was z wiadomością pełną nowych informacji, bo dużo się działo od ostatniego wpisu o wyprawie na Noszak, tj. najwyższej górze w pasmie Hindukusz po afgańskiej stronie.

Na początku sierpnia szczęśliwie udało mnie się powrócić z gór oraz Afganistanu. Jednakże po powrocie do cywilizacji byłem tak osłabiony, że z łatwością chwyciła mnie bardzo upierdliwa i przewlekła infekcja przewodu pokarmowego. Problem był na tyle poważny, że borykałem się z tym przez następne kilka tygodni i dopiero odpowiednie leczenie w Polsce przyniosło rezultaty. W Afganistanie praktycznie opieka medyczna nie istnieje.

Noszak solo, czyli Afganistan w pojedynkę
Skąpana w chmurach góra Noszak tak jak widzieliśmy ją z obozu podstawowego o wschodzie słońca.

Długa separacja od cywilizacji oraz przewlekłe dolegliwości w brzuchu spowodowały nieobecność w sieci. Jak widać powrót do codzienności po podróży też może trochę zająć. W tym czasie działo się dużo, nawet bardzo dużo i na pewno jest o czym opowiadać. O tym jak to jest być kompletnie samemu w górach wysokich, jak wrony pożarły moje ostatnie zapasy prowiantu, jak się przekupuje afgańskich watażków, jak omijać miny rozstawione przez Mudżahedinów, jak całą noc walczyłem z wiatrem podtrzymując nadwątlone struktury namiotu i wiele więcej. Poza tym zdradzę Wam sekret jak schudnąć w trzy tygodnie, bo wróciło mnie z wyprawy o 8 kilogramów mniej.

A co ze szczytem? Udało nam się wejść na 7200 metrów, skąd widać tylko same góry. Wspięliśmy się z kumplem tak wysoko w trudnym i nieznanym dla małej Ingi (córki naszego znajomego geografa) i innych dzieci chorych na SMA. Naszą historią chcemy zwiększyć świadomość o tej genetycznej chorobie, co mamy nadzieję przyspieszy prace na lekarstwem. Daliśmy z siebie wszystko. Różowa świnka była z nami przez cały ten czas. Muszę powiedzieć, że trochę mnie to krzepiło, kiedy miałem tego różowego stwora ze sobą w plecaku.

Relacja z wyprawy na Noszak powstaje w mozole. Na szczęście podczas wyjazdu zrobiłem wiele stron notatek wypunktowując wszystkie te rzeczy, które mnie zdziwiły, zaskoczyły lub które po prostu odbiegają zdecydowanie od naszego europejskiego postrzegania świata. W międzyczasie kończę jeszcze obszerną relację z wyjazdu na Aconcaguę w grudniu zeszłego roku, więc sporo się niebawem pojawi. Odnośnie Noszaka to pamiętajcie, że to nie tylko kolejna górska wyprawa, ale także akcja zwiększenia świadomości o chorobie SMA. Mamy nadzieję, że pomoże to pośrednio lub bezpośrednio Indze (Facebook: Inga-FIGURKA: walczymy z SMA / Fight against SMA).

Świnka Peppa nadzoruje wszelkie prace w obozie podstawowym.

Dzięki za wszystkie słowa otuchy przed wyjazdem. Wraz z Waszym zainteresowaniem i wsparciem mogliśmy też liczyć na pomoc z wielu stron, żeby nagłośnić sprawę. Spotkaliśmy się z odzewem w mediach ze strony portalu Lubliniec.Info, Gazety Lublinieckiej lub Magazynu Górskiego „n.p.m.”.

Poza tym niebawem rusza cała machina slajdowisk i wywiadów. Będziemy w programie „Kręte Ścieżki” w Radiu Kampus oraz w programie „Pokaż nam Świat” w TVN24 Bis. Szykuje się slajdowisko w Piwnicy pod Baranami w Krakowie przy wsparciu Klubu Podróżników Śródziemie, w Południku Zero w Warszawie oraz w Lublińcu przy wsparciu Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej im. J. Lompy w Lublińcu oraz KW Lubliniec.

Na pewno na tym się nie skończy. Niebawem napiszemy więcej szczegółów. Śledźcie nas na blogu i na fejsbuku. Dzięki za wszystko!

Poczytaj na blogu więcej o wyprawie na Noszak w Afganistanie

Komentarze

8 Responses

  1. Moje gratulacje! Tym bardziej mnie raduje, że Wasza wyprawa była… „misyjna” 🙂 Góry wartości 😉 Pięknie! Nie mogę doczekać się relacji, a do Południka Zero na pewno się wybiorę posłuchać o Waszych przygodach 🙂

  2. Chyba powrót do rzeczywistości, po pobycie w wysokich górach jest trudny i nie ważne, jak mocno człowiek by się do tego przygotowywał psychicznie czy fizycznie. Dobrze jest też odpocząć od internetu i mediów, by móc sobie na spokojnie, bez nerwów wszystko przetrawić i przemyśleć. No i zdrowie jest istotne w tym dochodzeniu do siebie.
    PS. Dla mnie notatki z podróży to późniejsza podstawa blogerskiego działania. Bez nich tworzenie każdego wpisu zajmowałaby wieki 😉

  3. Czekam niecierpliwie na relację z wyprawy, te wszystkie opowieści ze wspinaczki i zdjęcia. No i wielki szacun za to, że przy okazji pomagałeś budować świadomość o SMA. No i ta świnka Pepa podróżniczka… Słodziak 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *