X
fotorelacje, Polska

Na dachu Warszawy

11 kwietnia 2015 12

Przyjeżdżając w odwiedziny lub mieszkając już wiele lat w Warszawie każd(y/a) z nas może spytać, czy jest w tym mieście coś nowego, coś, co może mnie zaskoczyć? Sam wiele razy zastanawiałem się, czy da się tu jeszcze coś odkryć. Postanowiłem spojrzeć z innej perspektywy, żeby się o tym przekonać. I tak wylądowałem na dachu starych kamienic, do których dostępu broni zazwyczaj rozklekotany domofon i mała zardzewiała kłódka. Zabrałem tam ze sobą aparat, żeby się potem swoimi obserwacjami z Wami podzielić.

Jak wejść na dach w Warszawie?

Miasto dynamicznie się zmienia i co roku wygląda inaczej. Najłatwiej to właśnie zobaczyć z dachu.

Dla tych, którzy bezustannie rozmyślają, co warto w Warszawie zobaczyć lub szukają jakiejś odmiany, odskoczni od szarej rzeczywistości, zdecydowanie polecam zagospodarować kilka godzin wolnego czasu w słoneczne popołudnie. Wystarczy tylko upatrzeć sobie starą kamienicę gdzieś w centrum miasta i wjechać windą na ostatnie piętro. Tam gdzieś na końcu korytarza jest mała drabinka i małe okno dachowe powyżej, wrota do innego świata, do miasta, którego jeszcze nie znamy.

Mam nadzieję, że po obejrzeniu galerii zamiast siedzieć wygodnie w fotelu przed komputerem każd(y/a) z nas znajdzie gdzieś tam w sobie jeszcze odrobinę z dziecka żądnego przygody, żeby pobiegać między zadymionymi kominami oraz lekko przyrdzewiałymi otworami wentylacyjnymi. Pamiętajcie, że czasami można się nieźle umorusać od powierzchni dachów wyłożonych czarną papą.

Często piszecie z pytaniem, gdzie można w Warszawie wgramolić się na dach lub gdzie owe ujęcia są uchwycone. Te zdjęcia zrobiliśmy (i) wchodząc w podwórko od Noakowskiego i (ii) wchodząc w podwórko od Marszałkowskiej między Placem Zbawiciela i Konstytucji.

Myślę, że opcja (i) nie jest już dostępna, bo wtedy cała kamienica była w remoncie i przemknęliśmy między murarzami prosto na dach, skąd było widać powstającą niczym Feniks z popiołów Halę Koszyki. Coraz więcej kamienic jest wykupywanych przez developerów lub inwestorów, żeby właśnie mieszkania na najwyższym piętrze przekształcić na luksusowe apartamenty.

Opcja (ii) jest raczej nadal dostępna, ale sama kamienica nie jest za wysoka oraz nie ma możliwości przechodzenia między budynkami. Wystarczy wejść w pierwszą klatkę schodową i wydostać się na dach przez właz w suficie na najwyższym piętrze. Tutaj jest od razu przymocowana na sztywno drabina. Wydaje mi się, że dość często mieszkańcy korzystają z tego wyjścia, np. w celu zainstalowania anteny satelitarnej na dachu.

Kiedyś podobnie też wychodziliśmy od ulicy Lwowskiej. Sprawdzaliśmy do skutku różne klatki schodowe i w końcu w jednym miejscu nie było kłódki przy wyjściu na dach. W tym przypadku winda nie wjeżdża na najwyższe piętro, tylko trzeba ostatni odcinek pokonać schodami. Drabinę, która zazwyczaj jest gdzieś luzem stojąca na końcu korytarza, będziecie musieli podstawić sobie sami.

A Wy jakie macie ulubione miejsca w Warszawie, żeby podziwiać okolicę z dachu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach poniżej.

Przeczytaj też...

0

Jest 12 komentarzy

  • balkanyrudej napisał(a):

    Mieszkam w Warszawie i jej okolicach od dobrych paru lat. Kiedyś jej nienawidziłam, teraz toleruję, bo nie muszę bywać w niej codziennie. Niemniej jednak jest to miasto, które również szybko się zmienia i można znaleźć w nim miejsca, które na swój sposób zachwycają. W każdym razie uważam też, że stolica dużo lepiej wygląda w nocy niż za dnia (odpowiednio dobrane oświetlenie robi swoje). Aczkolwiek patrząc na Twoje zdjęcia stwierdzam, że zmiana perspektywy też dobrze robi, aby nieco inaczej spojrzeć na znane miejsca 🙂

  • Traveling Rockhopper napisał(a):

    Czyli Warszawę da się lubić 😉

  • Joanna/places2visit.pl napisał(a):

    Nietypowe spojrzenie na Warszawę ale za to ciekawe. Nie są tak oklepane jak zazwyczaj się ogląda 😉

  • TM podróżniczo napisał(a):

    Ciekawy punkt spojrzenia na Warszawę. Gdy słyszę od kogoś, że w Warszawie nie ma niczego ciekawego, ani w sumie niczego fajnego do zobaczenia, to zawsze staram się wyprowadzić taką osobę z błędu. Te miasto ma bardzo dużo do zaoferowania, mnóstwo miejsc do których można się udać, coś zobaczyć. Z doświadczenia wiem, że nawet mieszkańcy Warszawy niekoniecznie odwiedzają stosunkowo znane lub nowo otwarte miejsca w stolicy. Mam tu np. na myśli Muzeum POLIN choć przykłady mógłbym mnożyć.

  • Gdzie Was jeszcze nie poniesie. Właśnie sobie wyobrażam wyprawę na te dachy i próby wejścia . Sposobów pewnie było dużo. Efekt jest wspaniały. Inspiracja to znaleźć, spojrzeć na świat z innej perspektywy. Genialne 🙂

  • Angela napisał(a):

    nie wiem co może mnie zaskoczyć w Wawie, gdyż nigdy tak naprawdę tam nie byłam ! 😛 shame on me 🙂 Zaliczyłam już jakieś 20 europejskich stolic, ale przez naszą jedynie przejeżdżałam..
    Chyba jednak warto, bo widok z dachu kamienicy jest naprawdę super 🙂

  • Nadia vs. the World napisał(a):

    Nigdy nie byłam w Warszawie dłużej niż dwa dni. Czas pojechać do stolicy i dać się ponieść. Fajne ujęcia.

  • Wow, bardzo inspirująca galeria. Podoba mi się!
    P.S. Nie chcę tylko pytać jak się na te dachy wdrapałeś i czy do końca legalnie 😉

  • Wiele osób pisze, gdzie można w Warszawie wgramolić się na dach lub gdzie owe ujęcia są uchwycone. Te zdjęcia zrobiliśmy (i) wchodząc w podwórko od Noakowskiego i (ii) wchodząc w podwórko od Marszałkowskiej między Placem Zbawiciela i Konstytucji.

    Myślę, że opcja (i) nie jest już dostępna, bo wtedy cała kamienica była w remoncie i przemknęliśmy między murarzami prosto na dach skąd było widać powstającą niczym Feniks z popiołów Halę Koszyki.

    Opcja (ii) jest raczej nadal dostępna, ale sama kamienica nie jest za wysoka oraz nie ma możliwości przechodzenia między budynkami. Wystarczy wejść w pierwszą klatkę schodową i wydostać się na dach przez właz w suficie na najwyższym piętrze. Tutaj jest od razu przymocowana na sztywno drabina.

    Kiedyś podobnie też wychodziliśmy od ulicy Lwowskiej. Sprawdzaliśmy do skutku różne klatki schodowe i w końcu w jednym miejscu nie było kłódki przy wyjściu na dach. W tym przypadku winda nie wjeżdża na najwyższe piętro, tylko trzeba ostatni odcinek pokonać schodami. Drabinę będziesz musiała podstawić sobie sama, która zazwyczaj jest gdzieś luzem stojąca na końcu korytarza.

  • Emma napisał(a):

    fantastyczne ujęcia Warszawy z trochę innej strony; pięknie

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *