X
Uncategorized

Sprzedaj lodówkę i jedź

8 lutego 2011 2

Tak napisał W.C. I taka jest prawda, że czasami barierą, która dzieli nas od przygody nie są koszty podróży, lecz my sami. Znam ludzi, którzy wyruszali w podróż z biletem w jedną stronę, spali u przypadkowych ludzi, a popularnym środkiem transportu był autostop. Ja do takich nie należę – z wygody i tchórzostwa.  Lodówki też  nie sprzedaję, choć chętnie bym się jej pozbyła. Zamykam dom na klucz i lecę na drugi koniec Ziemi.

Kartka-z-Podróży-Cover

Zanim to jednak nastąpi są trzy rzeczy mieszczące się w moim schemacie przygotowań do wyjazdu: planowanie, pakowanie i pożegnania. To pierwsze jest najprzyjemniejsze – szukanie informacji, odkrywanie ciekawostek, śledzenie blogów, które często czyta się jak dobrą książkę i znaleźć tam można informacje niedostępne w przewodnikach.

Pakowania nie cierpię. Walizka niczym wybebeszony wieloryb i sterta rzeczy, które „koniecznie” trzeba zabrać, bo na pewno się przydadzą. Mistrzem pakowania jest Łukasz, który na godzinę przed przyjazdem taksówki potrafi ogarnąć najpotrzebniejsze rzeczy i jeszcze zmieścić je do podręcznego plecaka. Myślę, że idealnym rozwiązaniem byłyby ubrania liofilizowane.

Pożegnania. W dobie Internetu i w obliczu błyskawicznie rozwijających się technologii łączności trudno mówić o pożegnaniach. Czasami mam wrażenie, że moje pokolenie jest bardziej aktywne on-line niż off-line a o życiu niektórych dowiaduję się najpierw na facebooku, potem osobiście. Dlatego nie żegnam się z nikim. Dlatego piszę tego bloga. Do następnego wpisu!

0

Jest 2 komentarzy

  • Łukasz | KzP napisał(a):

    Z Tobą pokechałbym na drugi koniec świata. Co powiesz na stację badawczą na Antarktydzie?

    • Patrycja Skłodowska napisał(a):

      Książka o stacji BAS nie trafiła do nas przypadkowo. Kupiłam ją i zadedykowałam Tobie, dla inspiracji w każdym wymiarze. Antarktyda jest podobno fascynującym miejscem. Jeszcze nie wiem, jaką bym pełniłabym tam funkcję. Jeśli znalazłoby się dla mnie miejsce w jakieś fajnej, nowoczesnej bazie, to chętnie bym tam pojechała. Tym bardziej, że z Tobą 🙂

  • Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *