X

Home 2 Columns

Polska, relacje
Konie, wino i śpiew, czyli moje wakacje w siodle
24 sierpnia 2011 2
Ten kto mnie zna, wie że konie uwielbiam. Pisałam już o tym, jak zaczęła się moja miłość do tych szlachetnych zwierząt. Pisałam też, że jeżdżę konno od niedawna bo zaledwie od trzech lat. Moja końska przygoda na dobre zaczęła się właśnie na obozie jeździeckim w Łynie organizowany przez Stowarzyszenie Jeździeckie "Szarża". To tam nauczyłam się jak o konia dbać, jak go siodłać, kiełznać, czyścić. Ale Łyna to nie tylko jazda konna. To przede wszystkim ludzie, których łączy ta sama pasja. To także warmińsko-mazurska sceneria, lasy, jeziora, miód pitny i ogniska do rana. To niezapomniane tereny, to uśmiech, kiedy w galopie mkniesz przez łąkę, albo uchylasz się przed gałęziami w lesie. Wakacje-w-Siodle-001 (więcej…)
Czytaj więcej
relacje, Włochy
Surfowanie po kanapach i… kuchni
23 sierpnia 2011 0
Do couch surfingu miałam podejście bardzo sceptyczne. No bo jak to tak... zapraszać obcych ludzi pod swój dach, albo nocować u nich? A co jeśli trafię na zboczeńca i mordercę? Takie były moje obawy zanim poznałam osobę, która dzięki couch surfingowi poznała mnóstwo ludzi z całego świata i nigdy nie zetknęła się z mordercą czy gwałcicielem. Idea, która przyświeca tej formie znajdowania noclegów bardzo mi odpowiada ponieważ w ten sposób najlepiej można poznać kulturę i obyczaje mieszkańców odwiedzanego kraju. Wczasy all inclusive już dawno przestały mnie bawić - jakiś pierwiastek geografa, który we mnie pozostał, kusił aby spróbować czegoś nowego, czegoś o czym później pomyślę "to była przygoda". Z góry założyłyśmy z Moniką (towarzyszką mojej podróży do Włoch), że noclegów szukamy tylko na couch surfigu. Ostatecznie na wszelki wypadek spisałyśmy adresy hosteli, ale nie dopuszczałyśmy do świadomości, że wylądujemy w hotelu. W razie czego miałyśmy śpiwory, w końcu noce we Włoszech nie mogą być chłodne... Kartka-z-Podrozy-Toskania-001 (więcej…)
Czytaj więcej
relacje, Włochy
Pod słońcem Toskanii
21 sierpnia 2011 0
Wyjazdy spontaniczne to zawsze strzał w dziesiątkę. Im mniej mamy oczekiwań i wyobrażeń o danym miejscu, tym większy jest element pozytywnego zaskoczenia i mniejsze rozczarowanie. Ja wiedziałam, że Toskania to przede wszystkim krajobrazy utkane z zielonych pagórków, słońce, wino, zapierające dech w piersiach zabytki Florencji, a na koniec Krzywa Wieża.Swoją podróż po Toskanii zaczynamy właśnie od Florencji. Z Pizy podróż pociągiem to zaledwie godzina i tylko 5 euro. Polecam ten rodzaj transportu we Włoszech - bilety są tanie, a pociągi punktualne, szybkie i wygodne. Po drodze na dworzec mijamy jeszcze Krzywą Wieżę oraz chmarę turystów, którzy pozują do zdjęć w charakterystyczny sposób tak, by wyglądało, że podtrzymują budowlę.
Santa Maria di Fiore

Santa Maria di Fiore

(więcej…)
Czytaj więcej
relacje, Włochy
Sniadanie na skuterze
3 sierpnia 2011 0
No i jestem w Pizie. Wreszcie odpocznę od nieustannego deszczu, który ciągnie się ciężka chmura nad moja głowa jeszcze od samej Danii. Ani w Warszawie, ani w Krakowie nie doświadczyłam ładnej pogody. Za to w Pizie żar leje się z nieba, już od samego rana.Ale zacznę od początku. Toskania chodziła mi po głowie od pewnego czasu. Kiedyś zapytałam pewną Włoszkę o najpiękniejsze miejsce w jej ojczyźnie - bez chwili wahania wskazała Florencję. Zatem decyzja była prosta, podparta dodatkowo korzystnymi cenami biletów. Dodatkowym plusem był wylot z Krakowa - miasta, które darzę ogromnym sentymentem.
Monika na Piazza della Santissima Annunziata.

Monika na Piazza della Santissima Annunziata.

(więcej…)
Czytaj więcej
Dania, relacje
Karnawał w Aalborg
4 czerwca 2011 0
Co roku, pod koniec maja główne ulice Aalborg zapełniają się kolorowym kordonem uczestników karnawału. Sama impreza trwa kilka dni i składa się z występów różnych grup tanecznych oraz - głównej części - uroczystego przemarszu ulicami miasta. Na czele grupy idą profesjonalni tancerze z różnych części świata. Jak na karnawał przystało nie brakuje też roznegliżowanych dziewcząt ze szkół samby, które prezentują bajecznie kolorowe stroje złożone z piór, cekinów, skąpo okrywających ich półnagie ciała. Jest też grupa przerażających istot reprezentujących miasto Aalborg - ludzi odzianych w czarne łachmany w drewnianych maskach. Nie brakuje szczudlarzy i akrobatów, aktorów przebranych za zwierzęta, orkiestry, bębniarzy... a za tym barwnym orszakiem maszerują spragnieni zabawy mieszkańcy oraz goście, którzy przybyli na daleką północ właśnie ze względu na karnawał.
Gorące tancerki ze szkoły samby.

Gorące tancerki ze szkoły samby.

(więcej…)
Czytaj więcej
ciekawostki, Nowa Zelandia
Ciekawostki o Nowej Zelandii – od A do Z
16 maja 2011 13
Nowa Zelandia to kraj nieduży a tak różnorodny, że można by pisać o nim bez końca... W ramach podsumowania naszego pobytu na wyspie postanowiłam ująć ciekawostki, osobliwości i własne spostrzeżenia w alfabetyczną listę słów kluczowych charakteryzujących to miejsce. Kartka-z-Podrozy-Nowa-Zelandia-001 (więcej…)
Czytaj więcej
Nowa Zelandia, relacje
Górołażenie w Arthur’s Pass
15 maja 2011 0
Każdy kto się wybiera na Nową Zelandię, na pewno nie przeoczy w podczas planowania podróży Arthur's Pass. Jest to mała wioska po środku Alp Południowych leżąca w przesmyku o tej samej nazwie, ale przede wszystkim jeden z piękniejszych parków narodowych tego kraju. Parku, gdzie dzika natura i nagie łańcuchy górskie łączą się z posępnym niebem na drugim końcu świata, gdzie również krucha skała i nieokiełznana przyroda przyczyniły się do wypadków i śmierci wielu ludzi gór. O tym właśnie miejscu, chciałbym Wam opowiedzieć. LKocewiak-MtPhilistine (więcej…)
Czytaj więcej
Nowa Zelandia, relacje
Młode foczki w kostiumach plażowych
23 kwietnia 2011 6
Co jakiś czas dochodziły do mnie w Christchurch pogłoski o pewnym tajemniczym miejscu, gdzie niezmierzone wody oceanu gwałtownie się zderzają z drżącym lądem, gdzie ostre skały urwistych brzegów z trudem opierają się spiętrzonym falom. Gdzie czasem, przy odrobinie wytrwałości i szczęścia można zobaczyć młode, smukłe foczki w kostiumach plażowych wylegujące się na spalonych słońcem kamieniach dzikich plaż Półwyspu Kaikoura. Tam to właśnie postanowiłem zostawić odcisk buta, zanim wyjadę.Tym razem byłem sam. Wyjechałem niespostrzeżenie z miasta nikomu wcześniej nie dając znać o moich zamiarach. Zabrałem najpotrzebniejsze rzeczy i z pustym żołądkiem ruszyłem w drogę. Po niecałej godzinie jazdy wszelkie oznaki cywilizacji pozostały już tylko za chmurą spalin ze starego samochodu. Zatankowałem na małej stacji gdzieś w samym środku pustkowia i wjechałem na drogę prowadzącą prosto w rysujące się przez mgłę łańcuchy górskie. Kaikoura była po drugiej stronie. Kaikoura01 (więcej…)
Czytaj więcej